Ostatnie notki
Zakładki:
Drzewa genealogiczne
Kętrzyn
Korzeniowszczyzna
Mały Dwór (Biedaszki Małe)
Matejkiszki
Olsztyn
Radzewiczowie
Repatriacja
Rodzina w różnych regionach kraju
Toruń
Wspomnienia o mamie
|
piątek, 05 lutego 2010
Siostra mojej mamy
![]() Urszula Szapałowska (Kupeć) c. Władysławy zd.Bejnar - połowa lat 50. XX w. (Korzeniowszczyzna)
środa, 13 stycznia 2010
piątek, 08 maja 2009
Korzeniowszczyzna w spisie powszechnym z 1870 r.
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Remont kościoła w Pelikanach - wspomnienia K. Baczkowskiej (cz. I)
Pelikanach. Była naocznym świadkiem remontu zniszczonego kościoła pelikańskiego. Wyraziła zgodę na umieszczenie jej wspomnień w internecie.Oto te wspomnienia:Aktualne wspomnienia z Brasławszczyzny1.Zasłyszane. Wraz ze słowem pierestrojka do wsi Pelikany, co leży naBiałorusi w powiecie Brasławskim, dotarły słuchy, że będą zwracać wiernym kościoły. Starsi parafianie pamiętający czasy „kościoła żywego” zaczęli uważnie nasłuchiwać. I oto pewnego dnia przyjechał do wsi brasławski ksiądz. Do pierwszej napotkanej osoby powiedział, że chce rozmawiać w sprawie kościoła. Szybko zebrała się grupka zainteresowanych, którym dokładnie przedstawił cel przyjazdu: jeżeli chcecie, to starajcie się o pozwolenie na otwarcie kościoła, będę przyjeżdżać do was w każdą niedzielę, godzina nabożeństwa do ustalenia. Podpowiedział, gdzie należy skierować pierwsze kroki.Znaleźli się chętni do działania: pisali, jeździli, rozmawiali, Przekonywali „I oto nadszedł szczęśliwy dzień „ zarząd kołchozu przekazał klucze.Po otwarciu uświadomili sobie, jaki ogrom pracy ich czeka: ściany zawilgocone, dach przecieka, poodpadane tynki, dziury w suficie, szyby powybijane, szkielety ołtarzy, stosy śmieci. Tylko ptactwo tutaj czuło się dobrze. Jednak należy zauważyć, że kościół zachował się w lepszym stanie jak np. sąsiedni w Widzach. A to dzięki temu, że przez długie lata pełnił rolę magazynu zbożowego, a kiedy dach zaczął przeciekać coraz mocniej, już kołchozowi nie był potrzebny. Sił fizycznych nie szczędzili. Nawet i kołchoz pomagał, wypożyczył traktor z przyczepą do wywozu śmieci. Priedsiedatiel kołchozu przymykał oczy na nieobecnych w pracy, wiedział gdzie pracują.Najważniejszą sprawą jednak był dach. Ofiar pieniężnych nie szczędzili. Ale pieniądze to jeszcze nie wszystko w czasach, kiedy towary deficytowe są na przydział, a do takich należała blacha. Załatwili. Materiał odbierali bezpośrednio z pociągu w Drui. I tym razem transport był z kołchozu.Upłynął pewien okres czasu i oto kościół przykrywa nowy dach, w oknach nowe skromne witraże, prowizorycznie podłączono prąd. Wnętrze nadal jest w opłakanym stanie, ale już odbywają się nabożeństwa.Zgodnie z obietnicą - w każdą niedzielę przyjeżdża z Brasławia ksiądz Kisiel. Wszystko, co napisałam, wiem z opowiadań parafian, a co niżej, to są moje własne spostrzeżenia.
Remont kościoła w Pelikanach - wspomnienia K. Baczkowskiej (cz. II)
Odwiedziłam Pelikany latem 1991 roku. Pierwsze kroki skierowałamdo kościoła. Drzwi szeroko otwarte, jak się później dowiedziałam, aby ściany schły. Wewnątrz deski, piach, worki cementu, wiadra, skrzynie, przewody elektryczne, w przedniej części kościoła rusztowanie, o ścianę oparte jakieś obrazy - rozpoznaję stacje drogi krzyżowej. Kilku robotników pochylonych nad prowizorycznym stołem coś mierzy, omawia. Mówię „dzień dobry” i pytam czy mogę obejrzeć wnętrze dokładniej. Kiwnięciem głowy odpowiadają „tak” i nie zwracają na mnie uwagi. Ponieważ jestem dawną parafianką, to wydaje mi się, że mam prawo zajrzeć w każdą szparkę. Zaglądam do zakrystii. Na ścianie wiszą szaty liturgiczne. Dotykam, czuję, ze są wilgotne. Na szafce leży kilka książek. Otwieram jedną z nich, czytam dedykację napisaną ręką księdza Stanisława Bohatkiewicza. Odwiedzał swój kościół w 1990 roku. Po nowych krętych schodach wchodzę na pięterko. Pusto, czysto. W zakrystii po lewej stronie bałagan. Wchodzę na chór. Pusto, organów nie ma. Wspinam się po schodach wyżej, ale nie dotarłam na wieżę do dzwonu. Odnoszę wrażenie, że nadgniłe i spróchniałe załamią się. (A pan Czesław i dziś tam wchodzi, aby dzwonić). Na takie wnętrze codziennie spogląda z głównego ołtarza MatkaBoska Pelikańska - tak parafianie mówią na obraz, który przechowywali pod strachem przez długie lata. Tak jak i dawniej na ołtarzu stoją figury świętych, które wróciły na swoje miejsce z kościoła w Dalekich. Ołtarz główny zachował się w najlepszym stanie. Ołtarze boczne są w ruinie, szczególnie ten z lewej strony. Następnego dnia jest niedziela. Rano ponownie zaglądam dokościoła. Ci sami robotnicy znowu coś robią. 2 godziny przed nabożeństwem nastąpi zmiana warty: przyjdą kobiety, trochę posprzątają, wyprasują zawilgocone szaty; a po południu znowu przyjdą robotnicy. Przyjeżdża ksiądz i o godz. 13:00 rozpoczyna się nabożeństwo.Ludzi sporo. Całą mszę płaczę, nie mogę pohamować łez radości i żalu. Przecież tutaj byłam ochrzczona, mgliście przypominam dzieciństwo, kiedy przychodziłam tutaj z mamą. Przed ołtarzem głównym klęczy kobieta i głośno płacze. Jej płacz przechodzi w łkanie. Domyślam się później, że zapewne była to również dawna parafianka, a obecnie mieszkanka Łotwy. (Przed kościołem stały dwa samochody z rejestracją łotewską). W tym roku granice jeszcze nie obowiązywały.
Remont kościoła w Pelikanach - wspomnienia K. Baczkowskiej (cz. III)
Kiedy odwiedzałam Pelikany w następnym roku od niejednej osobysłyszałam „już mamy swego księdza”. Jest nim młody ksiądz Alfred Piechota, przybysz z Polski. Również w tym samym roku spotkałam trzech seminarzystów - praktykantów. Widocznie nie najgorzej czuli się na ziemi brasławskiej, skoro jeden z nich powrócił na Białoruś i obecnie pracuje w Dalekich. Latem 1993 roku w kościele było malowanie przed przyszłorocznąkonsekracją. Ołtarz główny od góry do dołu pokrywa folia. Na moje pytanie, „skąd macie tyle folii” pada odpowiedź „priedsiedatiel pożyczył”. Podłogę grubą warstwą pokrywają wiórki - też z kołchozowego tartaku. Jeszcze nigdy tak miękko nie klęczałam w kościele. Kiedy rozmawiałam z mieszkańcami wsi, mówili, że priedsiedatiel dużo pomaga, „żeby nie on, nie dalibyśmy rady”. Zapewne i ksiądz Alfred myśli podobnie, bo kiedy w 1994 roku było wyświęcenie kościoła, to na uroczysty obiad został zaproszony i priedsiedatiel - pan Sakowski, wraz z żoną. Konsekracja kościoła odbyła się 29 czerwca 1994 roku z udziałemksiędza kardynała K. Świątka. Cały tydzień parafia żyła mającą się odbyć uroczystością. Trwało generalne sprzątanie, dekorowanie i szykowanie. Drogę dojazdową na długości otoczenie kościoła przykrywał dywan z różowych płatków piwonii, a wokół kościoła „wyrosły” zielone brzózki. Ołtarze tonęły w kwiatach piwonii i jaśminu. W szeregu do bierzmowania stali nastolatkowie, dwudziesto- i trzydziestolatkowie, a nawet starsi. Była to pierwsza taka parafialna uroczystość w okresie powojennym. Po zakończonej liturgii nastąpił krótki odpoczynek i posiłek,a potem ksiądz biskup wraz z towarzyszącymi mu księżmi udał się do sąsiednich Dryświat na podobne nabożeństwo. Każdy rok wzbogacał kościół o coś nowego, aby uczynić gotakim, jakim go zobaczyłam latem 1997 roku. Stare ale nowe świeżością ściany, nowe ławki, nowe żyrandole, wymieniono niektóre drzwi, uzupełniono ubytki w ołtarzach. Całkowitą nowością jest założenie centralnego ogrzewania i doprowadzenie prądu (Wieś została zelektryfikowana po wybudowaniu niedużej elektrowni wodnej w Dryświatach w 1953 roku). W krótkiej rozmowie z księdzem Alfredem pogratulowałam muefektów dobrej, wielkiej roboty. Odpowiedział, że jeszcze dużo trzeba zrobić. Oby Pan Bóg podtrzymał w nim zapał i energię w pozyskiwaniuśrodków na remont. Myślę, że Polska, a szczególnie ziemia brasławska, może być dumna z takich kapłanów. Listopad 1999 Krystyna Baczkowska
sobota, 21 lutego 2009
73. rocznica ślubu rodziców : Moniki i Napoleona (1936 – 2009)
W tym kościele w Pelikanach w dniu 20.02.1936 r. moi rodzice wstąpili w związek małżeński
niedziela, 01 lutego 2009
Zenobia Alejun - „Kresowi polscy kapłani – bracia bł. ks. Mieczysław i ks. Stanisław Bohatkiewiczowie”
Przewodnicząca kętrzyńskiego oddziału "Civitas Christiana", Zenobia Alejun, opracowała opublikowaną ostatnio przez wydawnictwo dwutygodnika katolickiego „Posłaniec Warmiński” interesującą książkę „Kresowi polscy kapłani – bracia bł. ks. Mieczysław i ks. Stanisław Bohatkiewiczowie”. Książka jest odpowiedzią na apel Jana Pawła II, który w liście „Tertio millennio ineunte” zwrócił się do wiernych o szukanie świadków, którzy w XX wieku cierpieli lub oddawali swoje życie za Chrystusa. Autorka, pochodząca z ziemi brasławskiej (dziś Białoruś), w dzieciństwie została ochrzczona przez ks. Mieczysława Bohatkiewicza, który właśnie jako świadek wiary oddał życie za Chrystusa i został przez Jana Pawła II wyniesiony na ołtarze wśród 108 błogosławionych. Brat ks. Mieczysława, ks. Stanisław Bohatkiewicz przeszedł katorgę na „nieludzkiej ziemi”, a ostatnie lata życia spędził w Polsce. Książka zawiera zarówno osobiste teksty i obszerne wspomnienia tych bohaterskich księży, jak i liczne wspomnienia ludzi, którzy ich znali, w tym członków ich rodzin oraz byłych parafian, a także bogatą dokumentację fotograficzną. Wydanie książki dofinansował Oddział Warmińsko-Mazurski „Civitas Christiana” w ramach projektu „Swego nie znacie”. (A)
piątek, 30 stycznia 2009
Szkoła Powszechna w Pelikanach - 1938 r.
![]() Szkoła Powszechna w Pelikanach gm. Opsa, pow. brasławski, woj. wileńskie, rok 1938. Nad dziewczynką (Cz. ze Strażnicy) niebieski znaczek na krawędzi szafy. http://www.garnek.pl/helcia44/287821/przedwojenna-szkola
czwartek, 22 stycznia 2009
Widzki Dwór
Wykaz dóbr ziemskich skonfiskowanych przez rządy zaborcze
w latach 1773-1867 Widzki
Dwór Widzki Dwór
-
gub. Kowieńska - Jelskiego Jana - konfiskaty na Litwie i Rusi po r. 1863 http://www.stankiewicze.com/index.php?kat=23⊂=426
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||