Ścieżkami radości i smutków dobrej, kochanej, niezapomnianej mamusi
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Drzewa genealogiczne
Kętrzyn
Korzeniowszczyzna
Mały Dwór (Biedaszki Małe)
Matejkiszki
Olsztyn
Radzewiczowie
Repatriacja
Rodzina w różnych regionach
Toruń
Wspomnienia o mamie
czwartek, 18 maja 2017
Bukiet 35 czerwonych róż na Dzień Mojej Mamy - 26 maja 2017



Za to, że zawsze byłaś  przy mym boku,
Za to, że od  35 lat nadal wskazujesz drogę mi w mroku,
Za to, że wciąż dni moje tęczą malujesz
dziś Mamo z całego serca Ci dziękuję!




piątek, 31 marca 2017
Urszula Kupeć (1924 – 2017)


Urodziła się 21.11.1924 r. w Korzeniowszczyźnie, gmina Dryświaty w powiecie brasławskim. Jej rodzicami byli Władysława i Aleksander Szapałowscy, którzy prowadzili duże gospodarstwo rolne. Wyszła za mąż 31.01.1954 r. za Mieczysława Kupecia z sąsiednich Wojckielun. W 1958 r. wraz z mężem i rodzicami przyjechała w ramach repatriacji do Polski. Osiadła w Kętrzynie, gdzie mieszkała jej siostra Monika a w niedalekich Pożarkach siostra Janina. W 1961 r. urodziła syna Władysława. Pracowała wraz z mężem w kętrzyńskim browarze aż do przejścia na emeryturę. W 1981 r. owdowiała. Mieszkała z synem i dwoma wnukami. W 2014 r.  zmarł syn. Była osobą bardzo aktywną, pracowała w przydomowym ogrodzie i działce w pobliskich Trzech Lipach. Do śmierci mieszkała w Kętrzynie przy ul. Poznańskiej z wnukiem Patrykiem. Była osobą pobożną, związaną z swoją parafią pw. Św. Jacka w Kętrzynie. Należała do kółka różańcowego. Zmarła 21.03.2017 r. w Kętrzynie w wieku niespełna 93 lat. Pogrzeb odbył się w dniu 24.03.2017 r.  Msza święta żałobna została odprawiona przez ks. kanonika, proboszcza,  Andrzeja Orłowskiego w kaplicy przycmentarnej o godz. 12.00, poprzedzonej różańcem o godz. 11.00. Spoczęła na kętrzyńskim cmentarzu w grobie rodzinnym gdzie jest pochowany mąż i syn. Odprowadzili ją na miejsce spoczynku osoby z rodziny, sąsiedzi i znajomi.
Była siostrą przyrodnią mojej mamy a moją ciocią.

czwartek, 19 stycznia 2017
Korzeniowszczyzna - scalanie gruntów (1931 r.)

W Wileńskim Dzienniku Urzędowym nr 9 z 12.09.1933 r. jest zamieszczone obwieszczenie Okręgowego Urzędu Ziemskiego w Wilnie o scaleniu gruntów wsi Korzeniewszczyzna (Korzeniowszczyzna) gminy dryświackiej pow. brasławskiego - O.K.Z. z 30.12.1931 r.
niedziela, 01 stycznia 2017
100. rocznica urodzin i 35. rocznica śmierci Mamy

W tym roku (2017) w dniu 17 marca przypada 100. rocznica urodzin (ur. 1917 r.) i w dniu 6 sierpnia 35. rocznica śmierci (zm. 1982 r.) naszej Mamy Moniki.



Zdjęcie Mamy z okresu
przedwojennego


Nasza Mama - to właśnie jej zawdzięczamy nasze życie. Czasem o tym nie pamiętamy i nie zdajemy sobie sprawy ile trudu włożyła w nasze wychowanie. Ile to nieprzespanych nocy zafundowaliśmy jej, jako dziecko. Poświęciła dla nas swoją karierę by zawsze być obok i się nami opiekować. To ona, gdy byliśmy mali zapewniała nam poczucie bezpieczeństwa, byliśmy spokojni, ponieważ czuliśmy, że będąc przy niej nic nam nie grozi. Zawsze mogliśmy liczyć na jej wsparcie, gdy na naszej drodze pojawiały się problemy, często w trudnych sytuacjach przejmowała się bardziej od nas i trzymała kciuki, aby nam się udało. Gdy byliśmy przygnębieni mama smuciła się razem z nami, starała się zrobić wszystko, aby nas pocieszyć. Zawsze się o nas martwiła i troszczyła, przy niej czuliśmy tą bezwarunkową miłość.

Z ogromną cierpliwością wszystkiego nas uczyłaś
Kiedy mieliśmy problem zawsze przy nas byłaś.
Wyrozumiała, wrażliwa, ciepła i oddana,
Taka właśnie była nasza cudowna Mama.
W dniu Twoich urodzin chcemy Ci życzyć dużo radości,
Za to, że miałaś dla nas tyle cierpliwości,
Słowa to za mało, żeby wyrazić to co czujemy,
Kochamy Cię Mamusiu i mocno całujemy.
piątek, 23 grudnia 2016
Rudzie


Рудзі — мая маленькая радзіма.
Жылі мы не ў самой вёсцы, а на хутары.

У нас не было электрычнасці, палілі керасінавую лямпу,  аднак было весела. Па вечарах прыходзілі суседзі, гулялі ў карты,  частаваліся, спявалі.

У паляводства хадзілі, з дзецьмі лён рвалі, буракі палолі… Была ў Рудзях брыгада №4 саўгаса «Авангард».
У Рудзях была канюшня,  цялятнік.
Канешне, працавалі цяжка. А калі было лёгка?

Памятаю, мы, малыя, збіраліся катацца на санках, ездзілі на лыжах, гулялі ў хованкі.

Да школы было далёка, таму зімой ездзілі на кані.
Бацькі, па чарзе, трымалі саўгаснага каня, а ездзілі ў школу мы — дзеці. Старэйшыя былі за фурманаў, пільнавалі, каб мы не згубіліся. На перапынках трэба было падаць каню сена, паглядзець, як той стаіць.

Успамінаю шмат цікавых добрых людзей.
Быў у нас пан Бялінскі, які добра валіў валёнкі,  Пані Стэфанія Шапалоўская заўсёды шчыра запрашала нас, частавала нас, дзяцей,  цукеркамі, паіла чаем з мёдам. Яна умела вельмі прыгожа вязаць рукавічкі з кветкамі. На святы часта збіраліся ў іх доме. Заўсёды было шумна і весела. Спявалі і беларускія, і польскія песні.
Грыбоў і ягад у нас было вельмі многа. Збіралі на астравах, у конскай загарадцы, у Лапінскіх ляску.

За хутарам пані Педаёвай было возерка, дзе было шмат чарніц, журавін. Аднак, там было шмат змей, таму прыходзілася быць вельмі асцярожнымі. Дапамагаў хлеб святой Агаты.

Нашыя суседзі — дом Сяўрукоў, Стацэвічаў, Канюшэўскіх. У пані Шапалоўскай, памятаю, шмат кветак было.

Лазілі на маяк. Канешне, нам забаранялася, аднак хто слухаў? Драбіны былі ўжо падгніўшыя, было небяспечна, ну і страшна таму…

У Гайды хадзілі да касцёла. У Карлы, там жыла мамы стрыечная сястра.
У Далёкія хадзілі да касцёла. У сталыя гады, мая бабуля кожную нядзелю хадзіла з палачкай, пешшу ў касцёл (семнаццаць — туды, семнаццаць — назад).  Для яе гэта не было цяжка.

Мой тата доўгі час працаваў на трактары. Вельмі адказна адносіўся да тэхнікі, таму трактар служыў вельмі доўга.

Канешне, спявалі. На пахароны хадзілі мая мама Эмілія, пані Розалія, пані Стэфанія
Хадзілі валоўнікі на Вельканац. Спявалі, частаваліся.

Першы тэлевізар мы глядзелі ў пана Станіслава Шапалоўскага. У нас было радыё «Родина».  Ездзілі на веласіпедах, першы матацыкл (сіні)  з каляскай з’явіўся ў пана Станіслава Шапалоўскага.

Краявіды былі прыгожыя. Беразнячок, пералескі. Ля нашага дома стаяла высокая таполя. Заўсёды па ёй арыентаваліся. Казалі: «Вось Лапінскіх хутар».

Маяк

Рудзі. Маяк. На першым плане пані Лапінская. Фота Ірыны Любінскай


Аб сваёй радзіме расказала
Ірына Любінская


piątek, 20 maja 2016
Dzień mojej Mamy

A jutro, gdy wstanę rano
nad Dejnę pobiegnę boso,
tam gdzie pachnące siano
poprószone z Trzech Lip rosą.

Maki zerwę czerwone
i z Korzeniowszczyzny dzwonki.
Traw gałązki zielone
nasycę zapachem łąki.

W ogrodzie przy Poznańskiej narwę stokrotek,
chabrów wiotkich, łubinu.
Wonnością kwiatków powoju to oplotę 
i zwiewną pajęczyną.

Potem w mały słoiczek
złapię biedaszkowe trele
i dodam do mych życzeń
aby ci było weselej.

I z matejkiszkowego nieba błękitnego 
zrobię ci piękny szal.
I jeszcze oczywiście dołożę do tego
mą tęsknotę i żal.

I to wszystko tak rano
złożę na twą kętrzyńską mogiłę.
Powiem "Wybacz mi Mamo,
że się znowu troszeczkę spóźniłem".

Autor H. L., przeróbka utworu eo




sobota, 24 stycznia 2015
Wspomnienia starszego brata (5)


Zapamiętał, że jabłka u babci w Korzeniowszczyźnie były przechowywane w piwnicy. Było ich bardzo dużo. Sad u babci Władysławy był rozległy, młodszy niż w Matejkiszkach. Wg relacji mamy osobiście podlewała drzewka gdy jeszcze była panną i mieszkała z mamą. U babci był też gramofon/patefon i tam grała muzyka z płyt wszak ciocia Janina i Urszula były w okresie okupacji już panienkami.
Wraca też wspomnieniami do Biedaszek Małych gdzie nasza rodzina mieszkała od wiosny 1946 r. Utkwiło mu w pamięci, że potrzebny mu był kawałek szmatki, może do czyszczenia roweru? Wyciął taki fragment z nowej koszuli w czerwoną kratkę. Była przez to awantura w domu. Mile wspomina Olka, który potrafił naprawić rower. Tato nie miał czasu na takie sprawy. Pamięta jak Olek pisał list do matki, która mieszkała w Sawiczach. Użył następujących słów: czuję się jak mysz kościelna. Zmarł przedwcześnie w wieku 31 lat. W okresie wojennym był w niewoli niemieckiej. W piwnicy po pas stał w zimnej wodzie.  Przyczyniło się to do utraty zdrowia, chorował na płuca. Pochowany jest na kętrzyńskim cmentarzu.

niedziela, 28 grudnia 2014
Wspomnienia brata z okresu okupacji (4)

 

Urodził się tuż po wybuchu II wojny światowej. Jego dzieciństwo przypada na lata okupacji, które spędził w Matejkiszkach. Snując wspomnienia pamięta zdarzenie z lat 1943-1944. Będąc w Wojckielunach u cioci o mały włos nieopacznie zdradziłby miejsce ukrywania Zenka - syna cioci. Zenek jako bardzo młody kilkunastoletni chłopak ukrywał się aby nie być wzięty do wojska lub do partyzantki. Wacek nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa podczas wizyty osób poszukujących Zenka wskazał na miejsce ukrycia – komin. Zenek miał tam wejść. Faktycznie wtedy piece w kuchni służyły jako leże do spania a i można było tam się ukryć pod zwałami koców, kożuchów itp. Słów kilkuletniego zaledwie Wacka nie potraktowano poważnie i niebezpieczeństwo minęło. Rodzina pouczyła Wacka aby w przyszłości nic nie mówił na takie tematy.
Brat pamięta, że podczas wojny oprócz Matejkiszek i Wojckielun bywał też w Korzeniowszczyźnie u babci i cioci Anny w Dworzyszczach. Tam zapamiętał stary i nowy dom. Ten budowany był jeszcze bez okien.
Utkwiło mu też w pamięci, że pewnego razu otrzymał zadanie dostarczenia obiadu dla kosiarzy koszących trawę na łące.  W koszyku miał im zanieść ciepłe placki ziemniaczane, zakraszone skwareczkami i  do tego śmietana. Po drodze na ścieżce zauważył dwa jeżyki. Starał się ominąć przeszkodę nie do przebycia. Gdy skręcił w prawo to zwierzątka również w tą samą stronę. Skręciwszy w lewo jeżyki znów mu stawały na przeszkodzie. W końcu ominął ruchliwe groźne zwierzątka nastroszone igłami. Dostarczył posiłek zmęczonym i głodnym kosiarzom, którzy z niecierpliwością czekali na smaczny obiad.

czwartek, 11 grudnia 2014
Korzeniowszczyzna - w 1927 r. przeniesiono z gminy Widze do gminy Dryświaty

139.
Rozporządzenie

Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 19 lutego 1927 r. o zniesieniu gminy wiejskiej Czeressa oraz o zmianie granic gmin wiejskich w powiecie brasławskim, województwie wileńskim.

§ 9.
z gminy Widze w powiecie bras/awskim wyłącza się wsie: Nestoryszki, Siestrzeńce, Korzeniowszczyzna, Łotoczki, Wojckieluny; Krzywieniszki, folwark Kłumdziszki, zaścianki: Lisiszki, Kieciszki, Czerniuszka, Kozłowskie.
Wymienione miejscowości włącza się do gminy Dryświaty w powiecie brasławskim.
sobota, 06 grudnia 2014
Helena Bejnar c. Jana i Heleny



Helena Bejnar c. Jana Bejnara i Heleny zd. Abramowska, zam. Szaszki gmina Dryświaty, ochrzczona w kościele w Gajdach w dniu 26 marca 1920 r. Rodzice chrzestni: Aleksander Kuncer i Telesfora Bejnar. Proboszczem w parafii Gajdy był w tamtym okresie ks. Juozapas Darguzas. Powyżej skan fragmentu księgi chrztu kościoła w Gajdach.

Informacje dodatkowe:
- Jan Bejnar s. Marcina ur. 1877 r.
- Helena Bejnar c. Piotra ur. 1888 r.
- Telesfora Bejnar c. Wincentego ur. 1898
- Aleksander Kuncer s. Kazimierza ur. 1897 r. 
wszyscy zam. Szaszki.
środa, 06 sierpnia 2014
32. rocznica śmierci mamy


W niedzielę 10.08.2014 r. o godz. 12.15 w kościele Św. Jacka w Kętrzynie przy ul. Poznańskiej zostanie odprawiona msza św. w intencji mamy (32. rocznica śmierci wypadająca 6 sierpnia - mama zmarła 6.08.1982 r.).
Będziemy też modlić się za tatę (imieniny Napoleona przypadające na dzień 15 sierpnia).

"Życie jest jak płomień palącej się świecy. Zostanie zdmuchnięty, lub dotrwa do końca, lecz zgaśnie na pewno."

czwartek, 19 czerwca 2014
Dokumenty osiedleńcze w Małym Dworze (Małych Biedaszkach)



Nasz znak sprawy: III-SK.6342.209.2014,
12.06.2014 r.

    
Archiwum Państwowe w Olsztynie uprzejmie informuje, że sporządzono skany (12 szt.) dokumentów z akt osiedleńczych z miejscowości Biedaszki na nazwisko Orłowska Monika c. Bartłomieja wykonane z przechowywanego zespołu Urząd Gminy w Kętrzynie - sygn. 2725/1/49.
    
Na podstawie cennika usług świadczonych w AP w Olsztynie obowiązującym od dnia 01.06.2011 roku informujemy, że koszt wykonania kwerendy wynosi 24 zł. (wyliczenia: skany 12 sztuk  x  2 zł).
    
Powyższą sumę proszę wpłacić w kasie AP w Olsztynie lub na nr konta:
NBP O/Olsztyn   10 1010 1397 0031 7322 3100 0000
     Po stwierdzeniu wpłaty na nasze konto, skany zostaną wysłane na Pana e-mail.
     Potwierdzenie wpłaty można przesłać na nr fax.: (89) 535 92 72.

Z poważaniem
Dyrektor Archiwum Państwowego w Olsztynie
mgr Anna Karpińska


Wykaz dokumentów z akt osiedleńczych z Archiwum Państwowego w Olsztynie

1. Odpis karty ewakuacyjnej nr  1255-1256-1257 z 22.02.1945 r. wydanej przez Pełnomocnika Rejonowego PKWN do spraw ewakuacji w Duksztach 
2. Zaświadczenie dla ewakuacji do Polski nr 1662 z 10.03.1946 r. wydane przez Pełnomocnika
Rejonowego Rządu R.P. w Duksztach do spraw ewakuacji w L.S.R.R.
3. Podanie do Powiatowego PUR w Kętrzynie  z 30.03.1946 r. o przydzielenie gospodarstwa rolnego
4. Zaświadczenie nr 400 z 17.04.1946 r.  o powierzeniu ochrony i zezwoleniu na zamieszkanie w gospodarstwie  rolnym w Małym Dworze wydane przez Powiatowy Oddział PUR w Rastemborku
5. Zaświadczenie z 16.12.1946 r. wydane przez Zarząd Gminy w Wielkim Dworze dot. potwierdzenia zamieszkania i zameldowania w Małym Dworze
6. Protokół nr 400 z 30.12.1946 r. dot. przekazania repatriantowi gospodarstwa rolnego w posiadanie w Małym Dworze przez Powiatowy Oddział PUR w Kętrzynie (2 k.)
7. Wniosek o przyznanie prawa własności nieruchomości ziemskiej w Małym Dworze z 20.11.1946 r. (4 k.)
8. Potwierdzenie złożenia w Starostwie Powiatowym w Kętrzynie wniosku o przyznanie prawa własności gospodarstwa rolnego w Małym Dworze z 30.12.1946 r.


 

czwartek, 27 czerwca 2013
Akta metrykalne parafii Gajdy z lat 1902-1926 i 1910

Nasza babcia Władysława Radzewicz zd. Bejnar urodziła się 21.04.1885 r. w Szaszkach gm. Dryświaty, pow. nowoaleksandrowski w parafii Gajdy
Przydatny link z aktami metrykalnymi parafii Gajdy z lat:
1902-1926 – księgi metrykalne (ankieta przedślubna)
1910 – księgi metrykalne chrztu, ślubów, zgonów  (spis katolicki)
http://193.219.81.76/~baris/Gaide.html
piątek, 05 kwietnia 2013
Pożarki

W Pożarkach mieszkała siostra mojej mamy (Janina Kleban) z rodziną. Klebanowie mieszkali w tej wsi przez 63 lata, od 1946-2009 r., tj. do śmierci ostatniego członka tej rodziny Wojciecha Klebana.

Pożarki. Nazwa niemiecka: Pohiebels. Wbrew temu co czytamy w książce “Pałace i dwory”, nie udało nam się znaleźć potwierdzenia, że rodowód Pożarek istotnie sięga średniowiecza. Był to natomiast rzeczywiście majątek, a nie wieś czynszowa, a nawet nie jeden, lecz dwa majątki. Taki majątek w czasach nowożytnych zawsze wiąże się z folwarkiem. Były to zatem dwa folwarki. W 1785 r. właścicielem jednego był porucznik Heidenreich, a drugiego szlachcic von Konski, czyli po prostu Koński. Czyżby zadomowiła się tu polska szlachta? Wojciech Kętrzyński wymienia na Pożarkach Arciszewskich, Arciechowskich i Ciesielskich, którzy byli tu wcześniej. Żaden jednak ślad po nich nie pozostał. Z 17 chałup w 1785 r., pozostało w 1820 r. tylko 12, a to wskutek działań armii napoleońskiej w 1807 r. Mieszkało zaś w Pożarkach 81 osób. Był to już wówczas jeden majątek, skupiony w jednych rękach, a jego właścicielem był von Schleussing. Kryzysowa sytuacja w wielkoobszarowym rolnictwie Prus Wschodnich zmusiła go do sprzedaży majątku. Był to zaś majątek duży, bogaty: liczył 622 ha, z czego 278 ha było pod uprawą, 112 ha stanowiły lasy. Tak przedstawiała się sprawa, gdy właścicielem Pożarek został w połowie XIX w. von Lübtow. To on zbudował tutaj dwór i otoczył go rozległym parkiem. Za jego czasów założono przy wsi 2 cmentarze – w 1851 r. i 1855 r. Po jego śmierci (na cmentarzu zachował się nagrobek), na przełomie XIX/XX w. spadkobiercy sprzedali majątek. Zmarły pomnożył go o drugi folwark w tymże majątku, zwany “Pożarki II”. W 1907 r. obydwa były w rękach nowego właściciela, barona Georga von Schenk zu Tautenburga, który posiadał Parcz z Jankowem, był zaś rezydentem na Dobie koło Sorkwit. Odległych Pożarek nie opłaciło się doglądać, więc oddano je w dzierżawę Erdmannowi. Jeszcze w 1922 r. nic się tutaj nie zmieniło, ale już wkrótce potem baron zdecydował się zlikwidować majątek: poddał go parcelacji, by rozsprzedać ziemię wśród chłopów. Od tej pory powstała wieś, w której największe gospodarstwo, liczące 95 ha, posiadał Fritz Janert. W sumie były tu 33 gospodarstwa chłopskie oraz istniało co najmniej 9 zagrodników, pośród nich zaś: 3 kowali i 3 kołodziei. W 1928 r. wieś liczyła 123 mieszkańców. W 1929 r. zbudowano dwuklasową szkołę.
Na wschód od wsi znajduje się pruskie grodzisko zwane przez ludność Zamkową Górą. Ongiś był tu majątek, wieś dopiero w końcu XIX wieku.
W 1954 roku utworzono w Pożarkach Gromadzką Radę Narodową. Przewodniczącym Prezydium GRN wybrano Stanisława Milewicza. Gromadę zniesiono w 1957 roku. Szkoła w Pożarkach jeszcze w roku szkolnym 1946/1947 miała zaledwie klasę drugą. W 1970 r. istniała szkoła ośmioklasowa oraz punkt biblioteczny, we wsi mieszkały 194 osoby. W 1973 roku sołectwo Pożarki, gmina Kętrzyn, obejmowało 5 miejscowości.
wtorek, 29 stycznia 2013
Nasza mama (1917-1982) - życiorys


Nasza mama Monika Orłowska zd. Radzewicz urodziła się 17 marca 1917 r. w Korzeniowszczyźnie w parafii Pelikany, gm. Dryświaty w późniejszym powiecie brasławskim na Wileńszczyźnie. Trwała jeszcze I wojna światowa, teren Brasławszczyzny należał do guberni kowieńskiej w zaborze rosyjskim. Zmarła 6 sierpnia 1982 r. w Kętrzynie w wieku 65 lat, pochowana jest na starym kętrzyńskim cmentarzu obok męża Napoleona.  6.08.2007 r.  przypadała  25. rocznica śmierci mamy a 17 marca br. obchodziliśmy 90. urodziny. W dniu 29 sierpnia 2007 r. została odprawiona msza św. za duszę zmarłej naszej kochanej mamy w kościele św. Jacka Kapłana w Kętrzynie przy ul. Poznańskiej.
Na Brasławszczyźnie mama spędziła 29 lat (od 1917 do 1946 roku). Na Mazurach ten okres był znacznie dłuższy tj. od 1946 r. do chwili śmierci tj. przez 36 lat ( w tym od 1950 r. w Kętrzynie).Wcześniej, po przyjeździe z Brasławszczyzny, w latach 1946-1950 mama mieszkała w pobliskich Kętrzynowi Biedaszkach Małych.  
Całe trudne życie mama poświęciła rodzinie. Gdy miała trzy latka umiera ojciec mamy. Dużo pomaga swojej mamie w prowadzeniu gospodarstwa w Korzeniowszczyźnie i jednocześnie od 1924 roku uczy się w pobliskiej przedwojennej szkole powszechnej. Przed zamążpójściem bierze udział w spotkaniach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, które  prowadziło działalność religijną, kulturalno-oświatową, charytatywną i społeczno-patriotyczną. Zaledwie trzy lata po ślubie wybucha druga wojna światowa. Nasz tata bierze udział w kampanii wrześniowej a potem trafia do niewoli niemieckiej. Mama wychowuje troje małych dzieci, mieszka wtedy z naszymi dziadkami w Matejkiszkach.
Na początku 1946 r. z dziećmi, z całym dobytkiem, w wagonie towarowym rusza do Polski. Pociąg zatrzymuje się w Kętrzynie. Z Ziemią Kętrzyńską pozostaje związana do śmierci. Tu przychodzi na świat pozostała piątka dzieci. Wychowanie dzieci, prowadzenie domu pochłania mamie wiele czasu, oddaje się tym obowiązkom całkowicie. Mama świetnie gotowała, nikt nigdy nie był głodny. Pamiętam zapach wspaniałych ciast, które mama wypiekała. Na święta wielkanocne i Boże Narodzenie (to zapamiętałem najbardziej) piekła pierniki, ciasto drożdżowe z jabłkami, marmoladą, kruszonką, kruche ciastka przez maszynkę i wiele innych. Na wigilię Bożego Narodzenia piekła kulki z ciasta jedzone na sucho (uwielbiały to dzieci) lub z słodkim płynem (dla dorosłych).Później z dodatkiem maku (makowiki).To według przepisu z Brasławszczyzny.Na zimę wiele przetworów warzywno-owocowych i nie tylko trafiało na półki piwniczne. Z wielką pasją zajmowała się ogrodnictwem, ogródek przydomowy, działka ogrodnicza a potem własny ogród i sad pod lasem niedaleko domu (hodowała kwiaty a nawet uprawiała grzyby (pieczarkę i boczniaka ostrygowatego). Zajmowała się krawiectwem, robiła na drutach, szydełkowała, wyszywała i haftowała. Miała maszynę do szycia marki Singer (od nazwiska amerykańskiego inżyniera  Isaaca Merritta Singera),  którą przywiozła z Matejkiszek. Szyła już przed wojną i w czasie okupacji, ubrania dla siebie i małych dzieci. Wykonywała i gromadziła papierowe wykroje, szablony i formy krawieckie. Dzięki temu potrafiła uszyć doskonałą odzież na każdy wymiar. Czytała książki i czasopisma. Od literatury pięknej po tematykę związaną z gospodarstwem domowym: hodowlą zwierząt w tym drobiu, przetwórstwem mięsnym, mleczarskim, owocowo-warzywnym, sadownictwem i uprawą warzyw. Prenumerowała tygodnik Przyjaciółka, pismo dla kobiet, rodziny, z poradami różnego rodzaju przydatnymi w życiu codziennym. W okresach jesienno-zimowych pracowała przez wiele lat w Cukrowni w Kętrzynie na fabrycznym placu odbioru buraków cukrowych. Zajmowała się ustalaniem jakości surowca w badanych partiach skupowanych buraków cukrowych, oceną organoleptyczną, techniczną i mechaniczną (wady i zanieczyszczenia) oraz pobieraniem prób do oceny jakości wewnętrznej.

Była osobą głęboko religijną. Związana była z Niepokalanowem, kupowała cegiełki na kościół wybudowany w latach 1948-1954. Prenumerowała Rycerza Niepokalanej, zamawiała w tamtejszym klasztorze msze św. za zmarłych i w intencjach rodziny. Należała do koła żywego różańca polegającego na codziennym odmawianiu dziesiątki różańca. W skład koła wchodziły znajome sąsiadki. Każda z uczestniczek miała wyznaczoną na dany miesiąc konkretną tajemnicę różańcową. Raz w miesiącu wszyscy spotykali się na modlitwę i zamieniali tajemniczkami.

Mama byłą osobą łagodnego usposobienia, zrównoważoną, spokojną. Wszystko najlepsze przekazała  dzieciom, idea zaszczepiona przez mamę  jest kontynuowana przez dzieci, wnuki a niedługo i dorastające prawnuki. Była w naszych oczach wielką osobą. Wychowała nas tak, że na pewno cieszyłaby się z nas i naszych dzieci gdyby nie odeszła od nas przedwcześnie przed ćwierćwieczem po długiej chorobie. W tym roku przypada 96 rocznica urodzin, 31 rocznica śmierci ukochanej mamy i 77 rocznica ślubu mamy i taty.
23.01.2013 r.

czwartek, 24 stycznia 2013
Pożar w Matejkiszkach - wspomnienia mojego brata (3)


Mój brat opowiedział zdarzenie, które zapamiętał z dzieciństwa. Działo się to podczas wojny. Jako mały chłopiec siedział z dziadkiem przed domem w Matejkiszkach. Świeciło słońce, był jeszcze dzień, było widno. Chyliło się jednak ku zachodowi. Wacek zapędzał kury do kurnika. Wówczas powstał pożar, zaczął palić się świren. Zaczęło palić się. Wg relacji mamy ogień zaprószył mój mały braciszek, mama nawet nie miała do niego pretensji ale rzekomo był sprawcą powstania niebezpiecznego pożaru. W gaszeniu pożaru brali udział oprócz dziadków i mamy sąsiedzi z naprzeciwka, zza drogi. Moczyli kołdry w wodzie i mokre kładli na dachy by nie dopuścić do zapalenia się sąsiednich budynków, domu i innych zabudowań gospodarczych. Świren spalił się całkowicie, do fundamentów, z zabudowania mało co zostało. Świren to taki magazyn na zboże. Oprócz tego dziadek przechowywał tam wyjazdową uprząż (lepszą), sanie, inne sanie, niskie z siedzeniem tzw. wyjazdowe (kolana się przykrywało by nie leciał na nogi śnieg), linijkę z drewnianymi kołami i wyginanymi nadkolami oraz bryczkę, 

Świren, świron, świernia — śpichlerz litewski na zboże a zwłaszcza lamus, skarbiec, śpiżarnia w oddzielnym budynku.

Linijka - (pol.) lekki, prosty pojazd czterokołowy z jednym długim siedzeniem tapicerowanym, opartym na osiach lub poprzecznych resorach. Na linijce siedziało się okrakiem lub bokiem. Charakterystyczny pojazd dla polskiej wsi XIX i XX wieku, najczęściej używany do objeżdżania pól przez ekonomów lub zarządców majątków.

sobota, 12 stycznia 2013
Rodzina Szypiłło

1. Antoni Szypiłło + ?? Radzewicz
1.1. Maria Szypiłło ur. 1922 + ?? Romanowski
1.2. Stanisław Szypiłło (chirurg) ur. 29.12.1923 zm. 24.12.2002
      + Halina Urszula Siemianowska ur. 18.08.1927 zm.
      22.01.2012 oboje cm. Północny Warszawa
1.2.1. Maria Aleksandra Szypiłło ur. 8.10.1951 zm. 16.02.2008
         + Janusz Bogdan Wróblewski ur. 19.05.1955 zm.
         7.03.2006 oboje cm. Północny w Warszawie
1.2.1.1. Monika Maria Wróblewska ur. 1985 + (26.09.2009) 
            Marcin Krystian Bizewski
1.3. Teresa Szypiłło ur. 1933 + Mieczysław Żuromski ur. 1932
       zm. 2003
1.3.1. Kazimierz Żuromski ur. 1959 +
Klaudia
1.3.1.1.
Jerzy Żuromski ur. 1986
1.3.2. Antoni Żuromski ur. 1960   zm. 8.11.2010
1.3.3. Michał Żuromski ur. 22.05.1966 + Swietlana ur. 27.04.1971
1.3.3.1. Inesa Żuromska ur. 26.05.1997

Inesa Żuromska - Facebook

Nekrolog:
22 stycznia 2012 roku odeszła, przeżywszy 85 lat,

Halina Urszula Szypiłło

z domu Siemianowska
wdowa po Stanisławie Szypiłło, chirurgu

Urna z Prochami spocznie na Cmentarzu Północnym w Warszawie
27 stycznia 2012 roku o godzinie 12.30.

Szymon Siemianowski, bratanek


Imię lub nick : Monika M. Wróblewska, Data dodania : 2006-10-18
Witajcie!!!
Z tej strony wypowiada się "stara wyga" z przyjezdnych. Jeżdżę tam od 21 lat...czyli tyle ile mi jest dane żyć na tym świecie. Kontynuuję tradycję rodzinną...najpierw Babcia Halina Szypiłło od strony Mamy Marii A. Szypiłło-Wróblewskiej teraz ja Monika.
Praktycznie rzecz biorąc spędziłam tam całe wakacyjne dzieciństwo. Co roku padało pytanie : "Gdzie w tym roku?" odpowiedź już znacie : "Karwia". Uzależniłam się od tej miejscowości.
KARWIA JEST JAK NARKOTYK.
Gdzie mieszkałam w Karwi:
*u państwo Grubba na ul.12 Marca (tylko kurcze nie pamiętam numeru).
pozdrawiam p.Brygidę Grubba i jej synka Mirka i niech światełko świeci nad duszą p.Edwarda
*u księdza proboszcza Zygmunta Jankowskiego
*u siostry p. Brygidy Grubba
pozdrawiam jej synka Romka (pracuje jako policjant) i jego żonki.
*u państwa Danielewiczów na ul.12 Marca 17
pozdrawiam p.Stanisławę,Anię,Marcina,Rafała Danielewicz i Monikę i jej męża Marcina oraz ich synka Igorka.
Pozdrawiam również:
-Anię,Sławka i Oliwię,Papę,Parówę,Tomka,Pestkę(ech-niech będzie),Niuńka,Mareczka
Dominikę Miks (córka karwieńskiego "starego" ratownika),Egona,Sittona,Bizona,Renatę,Długiego,Przemo,Tiumę i wszystkich tych,którzy mnie znają!!!

Co jest super w Karwi??
*plaża (przepiękny piasek)-to jest atut tej miejscowości,
*impreski(choć repertuar każdej znasz na pamięć-to jest super)
Cooler= Żywiec= Heineken (pozdro dla DJ.Pawełka),
*"Złota Rybka",bar"Iwonka","Aleksander" (ale to tylko i wyłącznie na drinki).

Co jest okropne w Karwi?
*za dużo śmieci-powinna być ekipa sprzątająca co tydzień,
*trochę za duży ruch,
*i...to wszystko.

Pozdrawiam Cię Karwio i przepraszam, że w tym roku zagościłam tak krótko u Ciebie.W przyszłym roku obiecuję poprawę.
http://www.foto.karwia.pl/ksiega.php?start=800&limit=10

Imię Nazwisko Nazwisko rodowe Data urodzenia Data zgonu Cmentarz Kwatera Rząd Grób

Halina Szypiłło  Siemianowska 18-08-1927  22-01-2012 Północny S-IX-2 11 25   
 Stanisław Szypiłło
  29-12-1923   24-12-2002 Północny S-IX-2 11 25
Maria Szypiłło-Wróblewska Szypiłło 08-10-1951   16-02-2008 Północny S-IX-2 11 25

Stanisław, Halina i Maria Szypiłło oraz Janusz Wróblewski pochowani są
na Cmentarzu Północnym w Warszawie - kwatera S-IX-2, rząd 11, grób 25.

Grób rodziny Szypiłło na mapie Cmentarza Północnego w Warszawie


środa, 14 lipca 2010
WITAJCIE NA MOIM BLOGU!
Może w skrócie telegraficznym opowiem kim jestem.
24 latka
174 cm. wzrostu
85 kg. żywej wagi
córka Marii Aleksandry Szypiłło-Wróblewskiej i Janusza Bogdana Wróblewskiego
od 26.09.2009 - Szczęśliwa Mężatka
hobby: koty, kolekcjonowanie figurek z kotami i innych gadżetów, nowinki techniczne, gotowanie, a'la Nigella Lawson, kreatywne wymyślanie coraz to nowych rzeczy, wizaż.
języki: j.angielski-bardzo dobrze, j.niemiecki-podstawowy, j.rosyjski-zamierzam się nauczyć

i tak w bajecznie o mnie:
Była sobie Monika co się urodziła w Warszawie.
Był sobie Marcin co się urodził w Karwi...
Żyli sobie osobno...
On w tej Karwi...
Ona w tej Warszawie....
Ona co roku przyjeżdżała do Karwi na wakacje z Ś.P. Rodzicami...
Jeździła,jeździła i wyjeździła swoją prawdziwą spełnioną miłość...
Marcin i Monika...
Połączyła ich Przyjaźń i Zauroczenie...
Potem los ich rozłączył...
By następnie ich połączyła Wielka i Nieprzerywalna Miłość...
13 września 2008 wieczorną porą roku się zaręczyli...
Mieszkają sobie w tej Warszawie...
Kochają się baaaardzo....
26 września 2009 wzięli ślub konkordatowy w Karwi o godz.16.00
Planują ich wspólne do śmierci życie...
I tak bajka drogie dzieci będzie trwała,aż po wsze ich dni...........

oraz nie bajecznie:
kocham życie choć daje ostro w dupę
lubię Ciebie, dopóki mi nie wejdziesz na odcisk
uwielbiam konstruktywną krytykę, bo dzięki niej mogę się naprawiać i być lepszą sobą
nie lubię ludzi, którzy dostają wszystko od życia bo maja łatwiejszy start
nie chcę znać ludzi, którzy są pozerami i pijawkami
nienawidzę kiedy mi nie mówisz co o mnie myślisz prosto w twarz


Monika c. Marii A. Szypiłło-Wróblewskiej 
i Janusza B. Wróblewskiego

Z pozdrowieniami dla czytelników!!
http://blackkitty85.blogspot.com/2010/07/14072010.html

Monika M. Bizewska - na Facebooku

Monika M. Bizewska - nk



        Stanisław Szypiłło



      Maria A. Szypiłło-Wróblewska
       (córka Stanisława Szypiłło)          

Marcin K. Bizewski - Facebook


Statystyka: Liczby do nazwiska 'Szypiłło'
W Polsce jest 37 osób o nazwisku Szypiłło.
Zamieszkują oni w 12 różnych powiatach i miastach. Najwięcej zameldowanych jest w Giżycko ,a dokładnie 9.
Dalsze powiaty/miasta ze szczególnie dużą liczbą osób o tym nazwisku Góra (6), m. Suwałki (4), m. Olsztyn (4), Gdańsk (4), m. Wrocław (2), Sulęcin (2), Świebodzin (2), Słubice (1) i m. Poznań z liczbą wpisów 1.
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/szypi%25C5%2582%25C5%2582o.html


Ks. Kazimierz Szypiłło (1912-1943), ur. Rudzie, parafia Pelikany:
http://opsa.blog.onet.pl/2011/11/20/ks-kazimierz-szypilo-ur-rudzie-gm-opsa-1912-1943/



             
piątek, 04 maja 2012
Na imieninach naszej Mamy w 2012 r.
 
Każdego roku w dniu 4 maja są imieniny naszej Mamy. W 2012 r. również. Z tej okazji zamieszczam piękny piękny wiersz Władysława Bełzy:
 
IMIENINY MAMY
Gwarno, rojno... W cichym domu,
Od wesela aż drżą ściany;
Dziatwa sobie pokryjomu,
Przepowiada wiersz zadany,
I gromadzi darów tyle,
Że aż moc ich oko łudzi!

Ciszej, ciszej, bo za chwilę
Mama pewnie się obudzi!
Czy to dzisiaj jakie święto?
Czy kalendarz się nie myli?
Że tak z twarzą uśmiechniętą,
Czekasz dziatwo owej chwili?
Coś ważnego snać się stanie?
Lecz mi trudno dojść przyczyny...
Więc powiedzcie! — „Cyt, mój Panie!
Dziś są mamy imieniny!"
 
Cyt!... Już słychać kroki mamy,
Już skrzypnęły drzwi alkowy...
Ach! czy tylko podołamy,
Wszystkie wiersze dobyć z głowy?
Czy się które nie pomyli,
Nie zapomni, nie zalęknie?
Zmylić się w tak ważnej chwili,
Pięknieżby to było, — pięknie!
 
Cyt... Ach! czemuż tak serduszko
W piersiach naszych bijesz głośno?
Cyt... Ach ! jakże jesteś muszko,
Z tem brzęczeniem swem nieznośną!
Cyt... Powtórzyć sobie warto
Jak to rym się z rymem godzi...
Wtem na rozcież drzwi otwarto,
O ! radości! mama wchodzi!
 
Stoją dzieci zadyszane,
W kącik tuląc się nieśmiało...
Gdzież te wiersze tak umiane?
A z odwagą cóż się stało?
O! nic z tego !... Wszystkie wiersze,
Majaczeją gdzieś przed okiem,
Aż życzenia się najszczersze,
Wysłowiły łez potokiem.
 
Żadne nic już nie pamięta...
Tylko jakoś rzewniej, czulej,
W tym dniu matczynego święta,
Do jej kolan dziś się tuli...
twarz, co się szczęściem płoni,
I łezkami zaszłe oczy,
Świadczą, że im serce do niej,
Omal z piersi nie wyskoczy!
 
Więc i mama rozrzewniona,
O nic więcej się nie pyta...
Tylko garnie je do łona,
I w serduszkach wszystko czyta.
Tylko uśmiech, który gości
Na jej licu i łzy żywe,
Są świadectwem jej radości,
Że ma dzieci tak poczciwe!
niedziela, 01 kwietnia 2012
Rodzina Żuromskich - Widze

1.?? Żuromski
1.1. Klemens Żuromski ur. 1861 zm. 1943
1.1.1. Józef Żuromski
1.1.2. Bolesław Żuromski + (1)?? + (2)??
1.1.2.a.1. Czesława Żuromska
1.1.2.b.2. Danuta Żuromska ? (nauczycielka w Widzach), ojciec zmarł (z zawodu budowlaniec)
Wg T.P.


Nagrobek Klemensa Żuromskiego (1861-1943) na cmentarzu w Gajlewszczyźnie

 Bolesław i Józef Żuromski byli bliskimi sąsiadami moich rodziców, a jedna z córek ( nie wiem którego z nich) wyszła za mąż za mojego brata ciotecznego i mieszkali nad J. Dryświaty po stronie Litwy (chyba w Gajdach). Natomiast będąc w Dworzyszcze w 2009 r. byłem na podwórku innej ich córki, która jest lekarzam i mieszka kilka km od Daugaupilsa w kierunku Litwy. Inny brat cioteczny, mieszkający na Litwie,  przyjaźni się z jej rodziną. Jadąc ze mną do Dworzyszcza odwiedził ich. Jeżeli interesują Pana szczegóły, mogę je zdobyć i przekazać Panu.
K.Ż.
piątek, 23 marca 2012
W 2012 r. wypada 95. rocznica urodzin i 30. rocznica śmierci naszej mamy - Moniki

Moja mama Monika urodziła się 17.03.1917 r. w Korzeniowszczyźnie w powiecie brasławskim. W tym roku (2012) wypada 95. rocznica urodzin (1917-2012). Obchodzimy też 30. rocznicę śmierci, zmarła 6 sierpnia 1982 r.(1982-2012). Pochowana jest na cmentarzu w Kętrzynie.

Widzę Twą postać i Twą osobę,
Uśmiech na twarzy i ciepłe serce,
Zawsze wyraźnie , a nie jak przez sen,
Jesteś i czuwasz o każdej dobie.





środa, 08 lutego 2012
Rudzie i Wojckieluny w opisie parafii Pelikany z 1784 r.


Wg opisu parafii Pelikany z 1784 r.:
Rudzie
, księcia wojewody wileńskiego, pod zachodem letnim, ½ mili małej.

Wackielunyc , księcia biskupa wileńskiego, pod zachód letni, o 1 milę małą.

c Wojckieluny

Korzeniowszczyzna w opisie parafii Pelikany z 1794 r.

Wg opisu parafii Pelikany z 1784 r. :
Konarzewszczyznab , księcia biskupa wileńskiego, pod zachodem, o ½ mili.

b W Wizytacji dekanatu brasławskiego 1782-1783  występuje wieś
   Korzeniewszczyzna  należąca do bpa Massalskiego.

niedziela, 06 listopada 2011
Jan Rodziewicz - skarbnik brasławski przed 1714 r.

VIII. W Państwowym Archiwum Historycznym w Wilnie znaleziono wykaz urzędników Wielkiego Księstwa Litewskiego:

7.Jan Rodziewicz – skarbnik brasławski przed 1714.

http://www.rodziewicz1.republika.pl/hist.html

czwartek, 20 października 2011
Ks. Jan Michał Skardyński - proboszcz parafii Pelikany w latach 1928-1936

Ks. Jan Michał Skardyński urodził się w 1872 roku, został wyświęcony na kapłana w 1900 r., pracował w następujących parafiach:
1902-1906 - filial. parafia Przyjaźń w dekanacie Święciany
1906-1907 - administrator parafii Widzieniszki d. Giedrojcie
1907-1910 - administrator w parafii Łużki w dekanacie Wiszniew
1910-1911 - wikary w parafii Nacza d. Raduń
1911-1912 - wikary w parafii Raduń
1912-1913 - wikary w parafii Twerecz w dekanacie Święciany
1913-1920? - administrator w parafii Surwiliszki dekanat Wiszniew
1927-1928 - proboszcz w Kozaczyźnie
1928-1936 - proboszcz w Pelikanach, (w 1936 r. emeryt w tej parafii, przekazał
                  obowiązki proboszcza następcy ks. Janowi Rudzińskiemu)

1936-1939 - rektor parafii Urbany k. Brasławia.

Przypuszczalnie w dniu 20 lutego 1936 r. udzielał ślubu moim rodzicom w kościele w Pelikanach.

Fakty z posługi ks. Jana Michała Skardyńskiego w Pelikanach /na podst. relacji mamy Heleny G./
   Gdy był odpust w Pelikanach, zjeżdżało się furmankami sporo księży. Gdy trwało czterdziestogodzinne nabożeństwo kościół był otwarty dla wiernych cały czas przez trzy dni. Odprawiano jednocześnie trzy ciche Msze św., każdą przy innym ołtarzu. Inni księża spowiadali. Przenajświętszy Sakrament był wystawiony od świtu do późnego wieczora. Dorośli, dzieci, a także zakonnice świeckie- tercjarki cały czas adorowali Przenajświętszy Sakrament.
Księża po Mszy św. szli na plebanię na uroczysty obiad, odpoczywali, grali w brydża, szachy, niektórzy szli do kościoła spowiadać. I tak było przez trzy dni.
Raz ksiądz Skardyński, który lubił alkohol, chyba przebrał miarę, bo gdy zbierał na tacę na cmentarzu w pewnym momencie złapał w objęcia jakąś kobietę (która urodą wcale nie grzeszyła) i zaczął ją obcałowywać na oczach wszystkich parafian. Zakrystian, zawsze towarzyszący księdzu podczas zbierania na tacę, pobiegł do kościoła po pomoc. Dwaj księża wybiegli z kościoła i szybko odciągnęli księdza Skardyńskiego od zapeszonej kobiety i poprowadzili na plebanię.

W związku z tym, że odprawiano jednocześnie trzy Msze św., w kościele często było słychać dzwonki. Nawet ułożono anegdotę, że raz jedna kobieta słysząc dzwonki i przy jednym ołtarzu bocznym, i przy drugim, uklękła na środku kościoła bokiem do ołtarza głównego i biła się jedną ręką w piersi, a drugą w plecy, powtarzając: ‘Boże bądź miłościw, Boże bądź miłościw i z tyłu, i z przodu’. Chciała w ten sposób uczestniczyć w obu Mszach św. na raz.

Po kościele często biegały myszy. Raz jeden żartowniś podrapał klęczącą, owiniętą w wełnianą chustę kobietę, tak jakby to mysz wdrapywała się jej na plecy. Wystraszona kobieta zerwała się na równe nogi, zrzuciła z siebie chustę i zaczęła ją trzepać, bojąc się myszy.

Ksiądz Skardyński był pierwszym księdzem, jakiego zapamiętała mama ze swego dzieciństwa. A ze wspomnień jej starszej siostry wiem, że przed nim był ksiądz Malinowski. Ksiądz Skardyński był już w podeszłym wieku. Miał słabość do alkoholu, choć to wcale nie oznacza, że chodził pijany. Po prostu- w trakcie jakiejś gościny, przy zastawionym stole- nie wylewał za kołnierz. Ale nie robił z siebie widowiska. Wszystko było pod kontrolą.
Dziadek Alfons Czechowicz- ojciec mojej mamy- całymi dniami przesiadywał na plebani a i księża też często odwiedzali Czechowiczów. Grali wtedy w szachy, w karty. Więc co roku na zakończenie kolędy dziadek urządzał przyjęcie. A po kolędzie nie jeździł sam ksiądz. Oprócz niego był organista i zakrystian. Każdy z nich do swoich sań zbierał kolędę dla siebie- przeważnie były to płody rolne: zboże, ziemniaki, len, wełna itp., co kto mógł ofiarować. Ksiądz jeździł w małych saneczkach, oczywiście z furmanem, a do zbierania kolędy dla księdza służyły duże sanie.
Zakrystian zazwyczaj zostawał w kuchni, a ksiądz z organistą wchodzili na pokoje z głośnym śpiewem, ksiądz święcił cały dom. No i, po tej oficjalnej części i po modlitwie, zasiadano do stołu. Mama pamięta, że ksiądz Skardyński zawsze wzbraniał się od alkoholu. Gdy dziadek polewał wódkę, ksiądz zasłaniał ręką kieliszek mówiąc: ‘Panie Czechowicz! Dość, dość, dość, dość!’. Ale palce trzymał tak rozcapierzone, żeby dziadek mógł nalać do pełna. Aż wreszcie, kiedy kieliszek był napełniony po brzegi, z ust księdza wymykało się ostatnie ‘dość’, tym razem wypowiedziane z mocnym naciskiem i jakby zadowoleniem w głosie.
W czasie wojny i po jej zakończeniu organista i zakrystian nie towarzyszyli już księdzu w trakcie kolędy. Kolędę dla siebie zbierali na jesieni po wykopkach.
Dawniej kancelarię parafialną prowadził organista, a zakrystian, oprócz opiekowania się kościołem, usługiwał księdzu jako furman, gdy ten musiał gdzieś jechać.

W Pelikanach żyła uboga kobieta, której przez wiele lat dzieci ciągle umierały. Jakimś cudem udało się tej kobiecie wychować jedną córkę. Kobieta ta ciężko zachorowała. Gdy przyszedł ksiądz z Ostatnim Namaszczeniem, poprosiła go, aby on zaopiekował się jej dzieckiem po jej śmierci. Mąż był pijakiem, za coś siedział w więzieniu, nie mogła na niego liczyć. Ksiądz Skardyński spełnił prośbę umierającej kobiety. Jego podopieczna miała na imię Irka, była starsza od mojej mamy o dwa lata. Ksiądz i jego gospodyni otoczyli Irkę troskliwą opieką. Gospodyni Olesia bardzo przywiązała się do dziewczynki i pokochała ją jak własną córkę. Irka w rozmowie z ludźmi nazywała Olesię opiekunką. Olesia była Litwinką, a i ksiądz Skardyński ponoć wywodził się z Litwinów. W okolicy mieszkało dużo Litwinów. Chcieli oni, aby w pelikańskim kościele powstała litewska chorągiew. Polacy ostro protestowali, jeździli do biskupa ze skargami, ale chorągiew jednak powstała. Na jednej z jej stron był, jak to mama mówi: święty Kaźmierz. Tę chorągiew nosiły Litwinki w czasie procesji. Ubrane były w seledynowe sukienki.
Gospodyni księdza nie była lubiana przez parafian przez to, że bardzo źle traktowała ludzi, którzy przychodzili na plebanię. Krzyczała na nich, żeby nie opierali się o ścianę, bo ją brudzą. A ludzie nieraz przemierzali wiele kilometrów w słotę lub zawieję, bo nie było mowy, żeby ktoś opuścił niedzielną Mszę św. z powodu złej pogody. Przychodzili więc na plebanię do kuchni, żeby się ogrzać, przewinąć dziecko lub nakarmić. A tu spotykało ich takie opryskliwe traktowanie. Wkrótce ksiądz Skardyński zaczął głosić po dwa kazania- jedno po polsku a drugie po litewsku. I te dwie sprawy- nielubiana gospodyni i kazania w języku litewskim- spowodowały znowu falę protestów. Znowu parafianie zaczęli jeździć ze skargami do biskupa. No i przeniesiono księdza do innej parafii, niezbyt daleko, bo często przyjeżdżał na odpusty.
Po jakimś czasie ksiądz Skardyński zmarł. Uzbierał dla Irki pieniądze dla zabezpieczenia jej przyszłości. Opiekę nad tymi pieniędzmi powierzył Olesi. Olesia po śmierci księdza związała się z tamtejszym organistą. Wyłudził on podstępnie pieniądze od łatwowiernej Olesi (pewnie obiecując małżeństwo). A potem, gdy już wyciągnął pieniądze, wygnał Olesię i Irkę ze swego domu. Po wybuchu wojny w 1939 roku Olesia z Irką wróciły do Pelikan i zamieszkały w domu organisty, który był chyba jakimś krewnym Olesi. Kobiety nie miały żadnych środków do życia. Wynajmowały się do pracy za kawałek chleba. Ale czasem był ‘martwy sezon’. Wtedy Olesia chodziła po prośbie. Często przychodziła do Czechowiczów. Mówiła do babci:  ‘Pani Czechowiczowa, daj pani trochę mleka dla mojej Irki. Irka tak chce mleka’.
Dostawała od babci mleko, chleb, kawałek słoniny.


piątek, 26 sierpnia 2011
Parafia w Pelikanach


Пеліканы — парафія Св. Апостала Якуба
Віцебская дыяцэзія
Пеліканы — касцёл св. Апостала Якуба

Адрас:
в. Пеліканы
Браслаўскі р-н
Віцебская вобл.
Рэспубліка Беларусь
211999

Тэл. +375 2153 51 5 62

Расклад набажэнстваў (магчымы змены)  
  • Св. Імша ў нядзелю і святы — 13.00
  • Св. Імша ў будні —17.30 (пн, сер, пятн), 07.30 (аўт, чацв, суб) 
Адпусты: свята святога Якуба – 25 ліпеня; успамін святога Юрыя – 23 красавіка; свята святога Казіміра – 4 сакавіка.

З гісторыі парафіі

Неагатычны касцёл у Пеліканах пад тытулам св. Апостала Якуба пабудаваны з цэглы ў 1907 г. Мае памеры 18х35 м. Пасля вайны святыню адабралі ў вернікаў і ў 1949–1990 гг. прызначылі спачатку пад склад збожжа, пасля пад склад штучных угнаенняў, свінарнік, а ўрэшце – пад гаражы. І ўсе ж касцёл быў ў 1990–1994 гг. адбудаваны. Рэкансэкраваны 29 чэрвеня 1994 г. кардыналам Казімірам Свёнткам.

На тэрыторыі парафіі ў Пеліканах знаходзяцца яшчэ чатыры сакральныя пункты:

– Ясенішкі (10 км ад Пеліканаў) – капліца св. Ядвігі Сілезскай. Пабудавана ў 1935 г., адрамантаваная. Цяпер знаходзіцца ў вельмі добрым стане. Пакрыта бляхаю.

Латошкі (17 км ад Пеліканаў) – капліца Божай Міласэрнасці. Дом ператвораны ў капліцу.

– Шалакундзі (8 км ад Пеліканаў) – капліца Добрага Злачынцы. Драўляная, новая, у вельмі добрым стане.

– Місянцы – капліца на могілках (пабудавана пасля 1990 г.).

На паўднёвай ускраіне в. Пеліканы (Мілюнцы) захавалася ў добрым стане прысядзібная капліца мяжы 19-20 ст. Наверсе капліцы ўсталяваны каталіцкі крыж.
http://catholic.by/2/belarus/dioceses/vitebsk/100951.html

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6