Ścieżkami radości i smutków dobrej, kochanej, niezapomnianej mamusi
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Drzewa genealogiczne
Kętrzyn
Korzeniowszczyzna
Mały Dwór (Biedaszki Małe)
Matejkiszki
Olsztyn
Radzewiczowie
Repatriacja
Rodzina w różnych regionach
Toruń
Wspomnienia o mamie
sobota, 24 stycznia 2015
Wspomnienia starszego brata (5)


Zapamiętał, że jabłka u babci w Korzeniowszczyźnie były przechowywane w piwnicy. Było ich bardzo dużo. Sad u babci Władysławy był rozległy, młodszy niż w Matejkiszkach. Wg relacji mamy osobiście podlewała drzewka gdy jeszcze była panną i mieszkała z mamą. U babci był też gramofon/patefon i tam grała muzyka z płyt wszak ciocia Janina i Urszula były w okresie okupacji już panienkami.
Wraca też wspomnieniami do Biedaszek Małych gdzie nasza rodzina mieszkała od wiosny 1946 r. Utkwiło mu w pamięci, że potrzebny mu był kawałek szmatki, może do czyszczenia roweru? Wyciął taki fragment z nowej koszuli w czerwoną kratkę. Była przez to awantura w domu. Mile wspomina Olka, który potrafił naprawić rower. Tato nie miał czasu na takie sprawy. Pamięta jak Olek pisał list do matki, która mieszkała w Sawiczach. Użył następujących słów: czuję się jak mysz kościelna. Zmarł przedwcześnie w wieku 31 lat. W okresie wojennym był w niewoli niemieckiej. W piwnicy po pas stał w zimnej wodzie.  Przyczyniło się to do utraty zdrowia, chorował na płuca. Pochowany jest na kętrzyńskim cmentarzu.

niedziela, 28 grudnia 2014
Wspomnienia brata z okresu okupacji (4)

 

Urodził się tuż po wybuchu II wojny światowej. Jego dzieciństwo przypada na lata okupacji, które spędził w Matejkiszkach. Snując wspomnienia pamięta zdarzenie z lat 1943-1944. Będąc w Wojckielunach u cioci o mały włos nieopacznie zdradziłby miejsce ukrywania Zenka - syna cioci. Zenek jako bardzo młody kilkunastoletni chłopak ukrywał się aby nie być wzięty do wojska lub do partyzantki. Wacek nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa podczas wizyty osób poszukujących Zenka wskazał na miejsce ukrycia – komin. Zenek miał tam wejść. Faktycznie wtedy piece w kuchni służyły jako leże do spania a i można było tam się ukryć pod zwałami koców, kożuchów itp. Słów kilkuletniego zaledwie Wacka nie potraktowano poważnie i niebezpieczeństwo minęło. Rodzina pouczyła Wacka aby w przyszłości nic nie mówił na takie tematy.
Brat pamięta, że podczas wojny oprócz Matejkiszek i Wojckielun bywał też w Korzeniowszczyźnie u babci i cioci Anny w Dworzyszczach. Tam zapamiętał stary i nowy dom. Ten budowany był jeszcze bez okien.
Utkwiło mu też w pamięci, że pewnego razu otrzymał zadanie dostarczenia obiadu dla kosiarzy koszących trawę na łące.  W koszyku miał im zanieść ciepłe placki ziemniaczane, zakraszone skwareczkami i  do tego śmietana. Po drodze na ścieżce zauważył dwa jeżyki. Starał się ominąć przeszkodę nie do przebycia. Gdy skręcił w prawo to zwierzątka również w tą samą stronę. Skręciwszy w lewo jeżyki znów mu stawały na przeszkodzie. W końcu ominął ruchliwe groźne zwierzątka nastroszone igłami. Dostarczył posiłek zmęczonym i głodnym kosiarzom, którzy z niecierpliwością czekali na smaczny obiad.

czwartek, 24 stycznia 2013
Pożar w Matejkiszkach - wspomnienia mojego brata (3)


Mój brat opowiedział zdarzenie, które zapamiętał z dzieciństwa. Działo się to podczas wojny. Jako mały chłopiec siedział z dziadkiem przed domem w Matejkiszkach. Świeciło słońce, był jeszcze dzień, było widno. Chyliło się jednak ku zachodowi. Wacek zapędzał kury do kurnika. Wówczas powstał pożar, zaczął palić się świren. Zaczęło palić się. Wg relacji mamy ogień zaprószył mój mały braciszek, mama nawet nie miała do niego pretensji ale rzekomo był sprawcą powstania niebezpiecznego pożaru. W gaszeniu pożaru brali udział oprócz dziadków i mamy sąsiedzi z naprzeciwka, zza drogi. Moczyli kołdry w wodzie i mokre kładli na dachy by nie dopuścić do zapalenia się sąsiednich budynków, domu i innych zabudowań gospodarczych. Świren spalił się całkowicie, do fundamentów, z zabudowania mało co zostało. Świren to taki magazyn na zboże. Oprócz tego dziadek przechowywał tam wyjazdową uprząż (lepszą), sanie, inne sanie, niskie z siedzeniem tzw. wyjazdowe (kolana się przykrywało by nie leciał na nogi śnieg), linijkę z drewnianymi kołami i wyginanymi nadkolami oraz bryczkę, 

Świren, świron, świernia — śpichlerz litewski na zboże a zwłaszcza lamus, skarbiec, śpiżarnia w oddzielnym budynku.

Linijka - (pol.) lekki, prosty pojazd czterokołowy z jednym długim siedzeniem tapicerowanym, opartym na osiach lub poprzecznych resorach. Na linijce siedziało się okrakiem lub bokiem. Charakterystyczny pojazd dla polskiej wsi XIX i XX wieku, najczęściej używany do objeżdżania pól przez ekonomów lub zarządców majątków.

poniedziałek, 30 maja 2011
Opowieści mojego brata o Matejkiszkach (2)

Mój brat opowiadał, to co pamięta z lat pobytu w Matejkiszkach pow. Brasław w czasie wojny, do 1946 r., do chwili wyjazdu do Polski. Zapamiętał wyprawę do swojego chrzestnego zimą. Jechali w kierunku cmentarza w Matejkiszkach, drogą. Zwykle przejeżdża się mostek na rzeczce. Przejechali zimą przez rzekę, była zamarznięta. Kobyłka, która była zaprzęgnięta do sań brnęła po śniegu, zapadała się w nim. Chrzestny to zapewne Szauksztel, brat tego nie pamięta, mogli jechać do sąsiedniej wsi Bieniasze. Sanie były duże , hołoble z dzwonkami.
           Pamięta, że koło chlewów stała stodoła, maneż (kierat), brat poganiał konie w kieracie. Na prawo był stawek a przy nim kładka. Pewnego razu wszedł na kładkę i wpadł do wody. Nie pamięta kto go wyciągnął z wody. W prawo stała odrynia, w której przechowywano siano. Ścieżka prowadziła aż do obory. Zapamiętał, że w tamtych czasach było używane bardzo przydatne urządzenie tzw. „nosiłki”. Był to wygięty pałąk z siatką. Nakładało się tam siano, które przenoszono na plecach. Po całości miało kształt koła, związywało się siano sznurkiem i przenosiło.
            Od odryni – w kierunku na wieś Kajaty  pamięta, że był  sad o powierzchni około 1 ha. Na granicy starego domu i dalej za nim były ogrody. Na drzewach siedział bocian. Gdy brat go popędzał  to ten uderzył go w głowę dziobem. Przy drodze była drewutnia – stały tam wozy, leżało drewno na opał. Piłowano tam to drewno.
           Bardziej w prawo, w kierunku na Widze stał świrem, w którym przechowywano zboże, i dom. Pewnego razu brat podpalił świren. Aby zapobiec zapaleniu domu, nakrywano go mokrymi szmatami.  Między oborą a stodołą był mały warzywniak. Na warzywniaku stał słup, to był piorunochron. Dalej od stodoły było ogrodzenie – tam wypasana była trzoda chlewna. Wrzucane tam było zielsko do karmienia świń. Był tam objazd do stodoły, do chlewów. Kiedyś studnia była bliżej chlewów, później wybudowano drugą studnię (po wojnie). Pierwsza studnia była dalej od domu. Przez pole od drogi do studni się szło, było inaczej przy studni. Koło drogi widzkiej w kierunku cmentarza stała bania (łaźnia). 
             Na wiosnę były podtopienia, zalewało. Wyrastały na zalewiskach żółte kwiaty, może kaczeńce. Było ciepło, chodziło się boso po łące. Za banią było pole, rosły tam ziemniaki. Chłopcy kopali te ziemniaki, przynosili do domu, myli w dołku z wodą. Bocian miał gniazdo przy drodze na Dukszty, na drzewie. Sad, za nim lasek, dopiero za wzgórzem w kierunku na Widze spadek w dół, do rzeki i pole pod ziemniakami. W lasku rosły grzyby. Zbierano grzyby, mama znała miejsca, gdzie można było je znaleźć i wskazywała synkom.                   
         
W stodole była klatka przykrywana słomą. Z zewnątrz od lasku fundament, kamienie – tam było wejście do kryjówki. W czasie wojny była wykorzystywana, przechowywano tam różne osoby. 
          Dziadkowie mieli w Matejkiszkach klacz (kobyłkę) bułankę. Miała ciemny pas na grzbiecie. Rozumiała o co chodzi, nigdy nie stanęła człowiekowi na nogę. Jak się jechało na niej to wchodziła w galop. Brat pamięta, ze w czasie wojny zjawiło się jakieś wojsko i chcieli zabrać bułankę a ona była niezbędna w gospodarstwie. Parobek Antoszka zrobił coś takiego bułance (pod kolanem), że ona kulała. Nie zachowywała równowagi. Wmówił im, że kobyłka kuleje, nie nadaje się dla wojska. Razem z mamą i braćmi na początku 1946 r. bułanka w transporcie przyjechała do Polski.
          Brat jeździł jako kilkuletni chłopak na świniach w Matejkiszkach. Starszy od niego o rok brat nie chciał brać w tym udziału. Młodszy brat pamięta pobyty w Łotoczkach i Korzeniowszczyźnie, starszy brat tam nie jeździł. Był też w Dworzyszczach u Żuromskich. Tam na kuchni podgrzewali chłopacy scyzoryki i hartowali w wodzie. Przypalili przy okazji brzuch dla mojego brata. Wyleli mu też na głowę gorące mleko. Wszędzie było go pełno, był bardziej psotny od starszego brata. Pamięta zdarzenie gdy będąc w Dworzyszczach u ciotki pewnego razu kazali mu zanieść posiłek dla kosiarzy w postaci placków ziemniaczanych (nazywanych wówczas blinami).  Placki znajdowały się w żeliwnym garnku, zalane zasmażką, ze śmietanką, owinięte płótnem by nie ostygły. Po drodze spotkał jeża z jeżątkami i tak się wystraszył, ze postanowił obejść je dużym kołem. Omal nie zabłądził. Zeszło mu dużo czasu, kosiarze mieli pretensje dlaczego jego podróż trwała tak długo a oni czekali na zasłużony posiłek.





czwartek, 15 lipca 2010
Wspomnienia mojego brata o Matejkiszkach (1)


Mój starszy brat r. 1939  pamięta, że jadąc z Matejkiszek do Widz ,wjeżdżało się do miasteczka wybrukowaną ulicą, pod górkę, wprost na kościół.

Ulica w Widzach prowadząca wprost na kosciół katolicki - 1916 r.

Wjazd do Widz od strony Widz Łowczyńskich, dziś drogą asfaltową, dawniej ulicą brukowaną (jak wspomina mój brat).

Wspomina, że wyjeżdżając z Matejkiszek przejeżdżało się przez rzeczkę (wg przedwojennej mapy o nazwie Rawkieta). W pewnych okresach roku rozlewała się a zimą rozlewiska zamarzały. Wg niego za sąsiadem Bielinisem/Bieliniem (po drugiej stronie drogi) były mokradła, które mogły kiedyś należeć do naszej rodziny, stały tam też rozrzucone domki. Po lewej stronie naszego domu, za płotem, za sadem stał kiedyś stary dom należący do rodziny. Później był tam ogród, a w nim urodzajna ziemia. Dalej stała odrynia, w dół na Kajaty też były domki, słabe. Ziemia rodzinna rozciągała się aż po cmentarz a nawet sięgała poza niego. Na górce w stronę cmentarza mieszkał Misiun i inne biedniejsze rodziny. Misiun następnie wyjechał, ktoś inny tam zamieszkał. Brat wspominał o ganku, wnęce do chowania różnych przedmiotów jak się wchodziło do kuchni, na strych (z lewej strony była kuchnia).  Po prawej stronie komina wisiały kosze z przykrywkami w kształcie piramidek. W nich było przechowywane mięso. Chleb po upieczeniu był przechowywany w innym miejscu.

Pamięta, że w Korzeniowszczyźnie u babci była piwnica wypełniona jabłkami. Nie przypomina aby w Matejkiszkach pod domem było podpiwniczenie, oprócz tego pod gankiem. U cioci w Łatoczkach nie było podpiwniczenia, w ogóle mało tam było zabudowań gospodarczych.

Utkwiło mu w pamięci, że u cioci w Dworzyszczach – Heniek lub Janek strzelali w stodole z karabinu do szyny kolejowej, może to był gruby teownik bo pamięta przestrzelinę od wystrzału. W Dworzyszczach pamięta dwa domy cioci: nowy i stary.

Zapamiętał, że w czasie wojny różnie bywało z wyżywieniem. Jako mały chłopiec miał przy sobie zawsze chleb i sól. Jak zauważył, że kura zniosła jajko to miał już co zjeść. Rozbijał jajko, posypywał solą i zagryzał kromką chleba. 

sobota, 06 marca 2010
Matejkiszki - mapa z 1932 r.

Mapa z 1932 r.

środa, 23 listopada 2005
Wspomnienia Leona Sz. z Bieniasz

Sam nie jestem w stanie tej historii wyjaśnić (pokrewieństwa rodzin O. i  Sz.). Zaczynając od 1935. roku, wtedy już miałem 10 lat więc dużo zaszłości doskonale zapamiętałem, dobrze pamiętam dzisiaj wygląd rodziców Napoleona O., którzy często przychodzili do nas do Bieniasz. W latach 1941 - 43 chodziłem do Matejkiszek pomagać przy młocce. Ojciec mój mnie wysyłał gdyż uważał, że to są bliscy dla nas ludzie a raczej krewni. U Napoleona i Moniki przypominam chyba dwóch chłopczyków, jeden był na pewno Józek. Te moje przypomnienia nic do sprawy nie dają bo absolutnie nie wiem jaki stopień pokrewieństwa te rodziny łączył. W Bieniaszach została moja siostra, napiszę do niej z zapytaniem czy ona tych spraw nie zna. 

Gospodarstwo rolne rodziny O. w Matejkiszkach - 1939 r.

W 1938 r. przysięgły mierniczy Mieczysław Szymanowicz* sporządził  plan scaleniowy gruntów wsi Matejkiszki w gminie Widzkiej, powiecie Brasławskim, województwie Wileńskim położonych. Wyrys z tego planu sporządził i podziału gospodarstwa na gruncie dokonał w 1939 r. Wiktor Straczewski. Dokument z mapką  obrazuje Kol. nr 4 (Matejkiszki) i 28 (Zygmunciszki). Rejestr pomiarowy opiewa na dwóch właścicieli: Wacława O. (mojego dziadka) oraz mego tatę i mamę tj. Napoleona i Marię (powinno być Monikę). W Matejkiszkach znajdowało się 25,3282 ha oraz w Zygmunciszkach 6,5097 ha tj. łącznie 31,8379 ha należących do rodziny O. zam. w Matejkiszkach. Po dokonanym podziale do Wacława należało 11.83 ha a do małżeństwa Napoleona i Moniki  około 20,0079 ha. W podzielonym gospodarstwie znalazły się ogrody (2,1560 ha), grunty orne (15,8770 ha), łąki (6,6012 ha), pastwiska (6,2797 ha) oraz rowy (0,5300) i drogi ( ok. 0,400 ha). Gospodarstwo w Matejkiszkach położone było przy drodze (szerokości 9 m) ze wsi Kajaty do miasteczka Widze. Od wymienionej drogi prowadziła przez skrajną część gospodarstwa węższa droga w stronę wsi Bieniasze.  Wyrys został sporządzony w podziałce 1:4000.

* Mieczysław Szymanowicz, mierniczy przysięgły, siedziba biura: Wilno, ul. Mickiewicza 15, data przysięgi: 1.10.1930 r.              

poniedziałek, 09 maja 2005
Okupacja

W dniu 25.10.1939 r. urodził się w Matejkiszkach trzeci syn, który otrzymał imię Wacław.Imię takie nosił dziadek. Zaledwie dwa lata minęły od wybuchu wojny gdy zmarł najstarszy syn Janek. Był to rok 1941. Zmarł w Matejkiszkach prawdopodobnie na zapalenie płuc mając zaledwie cztery lata. Z jego pogrzebu zachowało się pamiątkowe zdjęcie. Pochowany został na cmentarzu w Matejkiszkach.
W gospodarstwie w Matejkiszkach znajdowało się szereg zabudowań. Budynki były przeważnie drewniane, kryte gontem. Przy drodze z Widz do Kajat stał duży drewniany dom z piękną oszkloną werandą. Lewa część domu była zajęta przez rodzinę mamy. Prawą stronę zajmowali
 dziadkowie.Za sadem stała drewniana stodoła.Prawa część była użytkowana przez mamę z rodziną. Chlew również był podzielony, mama użytkowała prawą stronę.
Cmentarz w Matejkiszkach był rozpostarty na piaszczystej górce przy skrzyżowaniu dróg do Widz i Bieniasz. Tam został pochowany Janek w 1941 r. Na tym cmentarzu spoczywa wiele innych osób z rodziny O. w tym Józef brat taty.
Świren w zabudowaniach gospodarczych podpalił Wacek chcąc spędzić kury w przybudówce. Podpalił przybudówkę a przy okazji zajął się świren.Pod gankiem domu była piwnica a nad gankiem schowki, w których przechowywano cenniejsze rzeczy, pieniądze itp. aby nie dopuścić do zabrania ich przez złodziei i innych grabieżców wojennych wykorzystujących bezbronnych mieszkańców.
W stodole w części prawej , należącej do mamy znajdowała się kryjówka, w której byli przechowywani partyzanci - żołnierze AK. Kryjówkę zbudował parobek Antoszka (Antoni), który pracował w gospodarstwie mamy. Był nieobecny przez całe tygodnie w gospodarstwie gdy brał udział w akcjach partyzanckich. W kryjówce często byli przechowywani inni członkowie podziemia, znajomi Antoszki z oddziału. W okresie zimowym partyzanci spali nad chlewem w sianie, gdzie było cieplej niż w stodole. Partyzantom pomagała mama. Dziadek Wacław miał w tym czasie już ponad 70 lat i w zasadzie nie mieszał się do spraw konspiracji. Mama zanosiła partyzantom chleb i inne artykuły żywnościowe, częstowała ich też mlekiem. Mama nie wtajemniczała swoich dzieci w sprawy konspiracji, lepiej było gdy wiedzieli jak najmniej. Pewnego razu Józek i Wacek zauważyli na strychu z sianem jednego z partyzantów, który ich poczęstował cukierkami i poprosił aby o tym spotkaniu nikomu nie wspominali. Dziadek ukrywał w odryni kobyłkę bułankę przed nieuczciwymi osobnikami, którzy kręcili się po okolicy. W Matejkiszkach znaleziono pewnego razu zabite osoby, prawdopodobnie przez partyzantów. Zainteresowani tym byli okupanci, którzy natychmiast pojawili się we wsi. Mama pomagała partyzantom w ten sposób, że szyła im spodnie i czapki. Używała do tego celu maszyny do szycia "Singer", którą przywiozła później do Polski. Formy do szycia ubrań były przchowywane w domu za lustrem. Wacek będąc u babci Władysławy w Korzeniowszczyźnie  był świadkiem zdarzenia gdy partyzanci AK wymienili zmęczonego konia na drugiego, deresza chodzącego w karacie. Partyzanci wrócili po swojego konia ale deresza nie zwrócili. Wacek innym razem przebywając u ciotki Apolonii O. w Wojckielunach o mały włos nie wydał partyzanta ukrytego w domu w piecu. Okupanci zlekceważyli opowieść dziecka i w ten sposób partyzant ocalał. Dziecko nie zdawało sobie sprawy z grozy sytuacji.
W 1944 r. podczas przechodzenia wojska sowieckiego przez Matejkiszki na Zachód miejscowi mieszkańcy handlowali z nimi. Za żywność otrzymywali naftę. Wacka wszędzie było pełno. Usiłował zabrać Rosjanom  łańcuch przyczepiony do cysterny z benzyną gdy ta zatrzymała się przed domem. Jednakże nie udało się gdyż miał wówczas dopiero 5 lat. W gospodarstwie mamy i dziadka potrzebne były ręce do pracy. Oprócz wspomnianrgo Antoszki zatrudniona była młoda dziewczyna Anielka. Pracowała ona w części gospodarstwa należącej do dziadka.
W pobliżu Matejkiszek znajdowała się miejscowość Kajaty, w której była szkoła powszechna. Budynek szkolny był drewniany, znajdowały się w nim 2 sale lekcyjne. Józek od września 1945 r. do lutego 1946 r. uczęszczał do tej szkoły. Nawet Wacek był kilka razy w tej szkole. Nauczyciel z tej miejscowosci Feliks Ł. ps. "Szczęsny" był członkiem AK. 

W przedwojennych Matejkiszkach

Mama po ślubie, który miał miejsce 20.02.1936 r. zamieszkała w Matejkiszkach wspólnie z rodzicami mojego taty. Wspólnie gospodarowali na dużym gospodarstwie. W 1937 r. przychodzi na świat pierwsze dziecko (syn). Ochrzczono je w kościele parafialnym w Widzach. Otrzymało na chrzcie imię Jan. W dniu 10.05.1936 r. urodził się w Matejkiszkach drugi syn Józef, ochrzczony również w kościele w Widzach. Mama z tatą i rodzicami gospodarowali na gospodarstwie coraz lepiej. Gospodarstwo było znaczne, powierzchnia wynosiła 31,84 ha. Ziemia w większości była położona w Matejkiszkach (25,33 ha) oraz część na kolonii we wsi Zygmunciszki - 6,51 ha. W 1939 r. został dokonany podział gospodarstwa pomiędzy dziadka (11,84 ha) oraz moich rodziców - 20 ha. Lata tuż przed wybuchem wojny były korzystne dla rolnictwa i rodziny mojej mamy. Łatwiej można było sprzedać produkty rolne w tym mleko.W tym czasie z dochod  gospodarstwa kupiono młocarnię, zegar ścienny (został przywieziony przez mamę do Polski) i inne rzeczy. W Matejkiszkach popularnym daniem były placki ziemniaczane, tradycja przeniosła się do Polski. Z okresu przedwojennego zachowało się zdjęcie rodzinne Orłowskich. Na fotografii została uwięńczona mama z tatą i synem Jankiem. Jest to jedyne zdjęcie Janka wykonane za życia, prawdopodobnie u fotografa w Widzach po jednej z niedzielnych mszy św. W końcu sierpnia 1939 r. tato został zmobilizowany do 1 Dywizji Piechoty Legionów w Wilnie. W dniu 1 września wybuchła II wojna światowa. Natomiast 17 września 1939 r. tereny Kresów Wschodnich w tym powiat brasławski z Matejkiszkami trafiły do strefy wojennej wpływów radzieckich. Mama spotkała ponownie tatę dopiero w 1946 r. w Kętrzynie po zakończeniu wojny.