Ścieżkami radości i smutków dobrej, kochanej, niezapomnianej mamusi
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Drzewa genealogiczne
Kętrzyn
Korzeniowszczyzna
Mały Dwór (Biedaszki Małe)
Matejkiszki
Olsztyn
Radzewiczowie
Repatriacja
Rodzina w różnych regionach
Toruń
Wspomnienia o mamie
sobota, 14 maja 2005
Pieśń ludowa o dziewiętnastowiecznym Kętrzynie

Mars, mars me serce
Do Rastemborka,
Tam ja obacę
Swego kochanka.

Tam miasto piękne,
Tam jegrów wiele,
Co dzień muzyka,
Co dzień wesele.

Tam miasto piękne,
Bardzo cerwone,
I kołem drzewem
Jest obsadzone.

Tam miasto piękne,
Na środku stawek,
Cztery pałace,
Za struzką stawek.

wtorek, 10 maja 2005
W Kętrzynie

W związku z planowaną przeprowadzką z Biedaszek do Kętrzyna tata podjął starania o podjęcie pracy w cukrowni w Kętrzynie. Od 13 kwietnia 1950 r. rozpoczął pracę w tym zakładzie. Jednocześnie mama z tatą podjęli czynności związane ze znalezieniem mieszkania w Kętrzynie. W tym czasie były już trudności z uzyskaniem mieszkania nie mówiąc o samodzielnym domku. Rodzice odsprzedali sprzęt rolniczy i inwentarz żywy, który posiadali w gospodarstwie w Biedaszkach Małych. Część pieniedzy przeznaczyli na zapłacenie odstępnego za mieszkanie. W ten sposób uzyskali mieszkanie w Kętrzynie przy ul. Poznańskiej na I piętrze. Mieszkanie o powierzchni 60 m2 składało się z dwóch dużych pokojów, kuchni, przedpokoju, łazienki i komórki. 
Mama zajmowała się wychowaniem piątki dzieci. Pomagała ta sama dziewczyna co jeszcze w Małym Dworze. Józek w Kętrzynie kontynuował naukę w klasie piątej a Wacek uczył się w klasie czwartej. W 1952 r. Józek podjął naukę w ZSZ o kierunku ślusarz. Wacek w 1953 r. zaczął naukę w Technikum Ekonomicznym. W 1952 r. mama wpisała się na odwrocie fotografii przedstawiającej trójkę dzieci: Renię, Jasia i mnie. Fotografia została wysłana do rodziny za Bugiem. W 1951 r. mama posłała Jasia i mnie do przedszkola "Caritas" prowadzonego przez siostry zakonne, które mieściło się obok kościoła św. Jerzego.
W dniu 26.09.1953 r. mama urodzila drugą córeczkę, Anię. W tym momencie mama miała do zajmowania się szóstkę dzieci. W 1954 r. Józek ukończył ZSZ i podjął pracę w cukrowni w Kętrzynie. Józek chorował na owrzodzenie dwunastnicy. Mama w związku z tym przygotowywała dania dietetyczne,rosołek,cielęcinę. W 1954 r. zachorowała córeczka mamy Reginka na zapalenie opon mózgowych.Zmarła 21.11.1954 r. w Gdańsku, tam była leczona w szpitalu klinicznym Akademii Medycznej. Pochowana została na cmentarzu gdańskim w dzielnicy Nowy Port. Mama przez wiele lat korespondowała z Panią Wojciechowską z Nowego Portu, która opiekowała się grobem Reni. Mama przekazywała tej Pani w dowód wdzięczności paczki i składała podziękowania. Mama z tatą postawili Reni pomnik na tamtym cmentarzu.
Mama mieszkając w Kętrzynie aby uzupełnić budżet rodzinny hodowała krowy, jedną lub dwie sztuki. Ponadto kilka sztuk trzody chlewnej, drób: kury, kurczęta, kaczki a nawet gęsi. Mama prowadziła też ogródek przydomowy z warzywami, krzewami i drzewami owocowymi. Ponadto mama prowadziła ogród działkowy przy ul. Gdańskiej około 300 m od domu. Powierzchnia tego ogrodu wynosiła 5 arów. Była tam altanka, woda z wodociagu, dużo drzew i krzewów owocowych. Mama siała i sadziła dużo warzyw, kwiatów itp. Ogródki to było oczko w głowie mojej mamy.
Ponadto mama z tatą dzierżawili grunty, na których uprawiali ziemniaki, buraki pastewne i inne rośliny. Dzierżawiona ziemia to 10 lub 15 arów ziemi w pobliżu domu na górce. Dzierżawiona też była działka pracownicza należąca do cukrowni w pobliżu tego zakładu do uprawy ziemniaków. Na terenach lotniska w pobliżu Wajsznor koszono trawę i suszono na siano dla krów. W późniejszym okresie rodzice dzierżawili około 3 ha ziemi przy ul. Sikorskiego (na górce) w pobliżu dawnego przedszkola wojskowego. W ogrodzie działkowym przy ul. Gdańskiej były wykonywane zdjęcia, na których jest mama z dziećmi, ze znajomyni i rodziną. Ogród działkowy był wielką radością mamy. Gdy te ten ogród został niesłusznie odebrany mama bardzo to przeżywała. Na terenie poligonu wojskowego koło Gałwun pasły sie krówki. Mama jeździła tam rowerem w porze południowego doju.  
Nadszedł dzień 1.09.1955 r., Jaś i ja poszliśmy do pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 1 w Kętrzynie. W latch pięćdziesiątych tata kilkakrotnie jeździł na Wileńszczyznę do rodziny. Przywiózł wówczas pralkę wirnikową do prania. Dotychczas mama prała ręcznie. Mama bardzo cieszyła sie z tej pralki, ulżyła znacznie w obowiązkach domowych. Użytkowała ją przez 25 lat. W tamtych latach mama i tata utrzymywali kontakty z Klebanami w Pożarkach. Janina K. to przecież siostra przyrodnia mamy.
W dniu 28 czerwca 1958 r., w ramach kolejnej tury repatriacji, przyjechali do Polski: babcia Władysława Sz. z mężem Aleksandrem i ciocia Urszula K. z mężem Mieczysławem. To rodzina mojej mamy, mama i siostra przyrodnia. Babcia miała wówczas 73 a ciocia 34 lata. Zamieszkali na początek w mieszkaniu mamy przy ul. Poznańskiej. W domu zrobiło się bardzo ciasno. Zaczęły się nowe obowiązki i wyzwania dla mojej mamy.