Ścieżkami radości i smutków dobrej, kochanej, niezapomnianej mamusi
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Drzewa genealogiczne
Kętrzyn
Korzeniowszczyzna
Mały Dwór (Biedaszki Małe)
Matejkiszki
Olsztyn
Radzewiczowie
Repatriacja
Rodzina w różnych regionach
Toruń
Wspomnienia o mamie
sobota, 14 maja 2005
Guber

Wody powierzchniowe Kętrzyna i okolic odprowadzane są za pośrednictwem rzeki Guber do Łyny i dalej do Pregoły.

Rzeka Guber jest prawym dopływem Łyny. Wypływa ona na wysokości około 180 m n.p.m. z jeziora Guber, położonego na południowy-wschód od wsi Langanki, między Rynem a Kętrzynem. W rejonie Kętrzyna Guber wpływa na Równinę Sępopolską, przez którą płynie w głęboko wciętej dolinie. Do rzeki Łyny wpada w Sępopolu, na wysokości około 28 m n.p.m. Jej długość wynosi 80,2 km, a średni spadek całej rzeki - około 1,33°/°°. Szerokość koryta jest bardzo zmienna, średnia 3 - 4 m, a w partiach ujściowych około 10 m. Dorzecze rzeki Guber o powierzchni 1612,3 km2 wyznacza dział wodny III-go rzędu.

Głównym dopływem rzeki Guber jest Sajna - dopływ lewobrzeżny. Jej źródła znajdują się między wsiami Łężany i Wola. Początkowo płynie w kierunku północnym, niedaleko miasta Reszel skręca na zachód, po czym koło wsi Małdyty ponownie przyjmuje kierunek północny i aż do wsi Pleśno płynie dnem wielkiego nieistniejącego już jeziora. Następnie przepływa przez Krzeszewo, Łankiejmy, Krzemity, Bykowo i łączy się z rzeką Guber w rejonie Sątoczna. Powierzchnia zlewni rzeki wynosi 499,4 m2. Jest to największy dopływ rzeki Guber pod względem wielkości przepływów, spływów jednostkowych i powierzchni zlewni. Ine dopływy rzeki Guber: Dajna, Sałka, Liwna.

Obydwa cieki są mało zasobne w wodę. Charakteryzują się dość wysokim wskaźnikiem nieregularności odpływu. Związłość podłoża i małe spadki na większości obszaru gminy ograniczają infiltrację i spływ powierzchniowy. Mało też jest lasów, które pełnią rolę regulatora obiegu wody. Jest to młoda sieć rzeczna, która rozwinęła się w holocenie i ciągle jeszcze rozwija.

Kętrzyn i jego zabytki

Kętrzyn położony jest na pograniczu Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, Pojezierza Mrągowskiego oraz Niziny Sępopolskiej. Przez Kętrzyn przepływa rzeka Guber dopływ Łyny. W centrum miasta znajduje się jeziorko miejskie, które wykorzystywane jest przez wędkarzy. Zgodnie z przedwojenną historiografią miasto zostało założone w roku 1329 w miejscu pruskiej osady RAST. Nadanie przywileju lokacyjnego nastąpiło 11 listopada 1357r. Miasto znajdowało się na wschodnich rubieżach Państwa Zakonnego i stanowiło bazę do wypadów na Litwę. 100 letni okres świetności miasta nastąpił w XVI wieku po sekularyzacji Zakonu. Drugi okres rozkwitu miasta to koniec XIX wieku, kiedy to na terenie miasta powstało wiele zakładów przemysłowych funkcjonujących do dnia dzisiejszego. W 1945 roku miasto zajęły wojska sowieckie niszcząc je w 50%. W 1946 roku miasto otrzymało nową nazwę dla uczczenia pamięci Wojciecha Kętrzyńskiego historyka, ucznia tutejszego Gimnazjum.

ZABYTKI:

Bazylika św. Jerzego - jedyna na Mazurach trzynawowa świątynia gotycka z kryształowym sklepieniem, która była również wykorzystywana do celów obronnych. Wybudowana w latach 1359 –, 1407, a następnie rozbudowywana w 1470 i 1515. Jedną z ciekawostek bazyliki jest odchylenie osi prezbiterium od osi nawy głównej. Według jednej z wersji miałoby to nawiązywać do pochylenia głowy Chrystusa Ukrzyżowanego.

Zamek Krzyżacki –, wzniesiony w latach 1360 –, 1370, na regularnym planie prostokąta. W ciągu stuleci był on wielokrotnie przebudowywany w celu zachowania funkcji obronno –, mieszkalnej. W 1945 roku obiekt został zniszczony przez pożar wzniecony przez wojska sowieckie. Odbudowany w latach 60 stał się siedzibą muzeum i instytucji kulturalnych.

Loża Masońska –, neogotycki budynek został wybudowany w latach 1860 –, 1864. Obecnie mieści się tu Stowarzyszenie im. Arno Holza dla Porozumienia Polsko –, Niemieckiego.
Poza tym warto obejrzeć: ratusz, kościół p.w. św. Katarzyny, kościół ewangelicki p.w. św. Jana, budynek Liceum Ogólnokształcącego, budynek Starostwa Powiatowego, kaplicę baptystów oraz kilkanaście kamienic z końca XIX i początku XX wieku.


 
Okres 1963 - 1965

W 1963 roku rodzice kupili od Warny (właściciela gospodarstwa rolnego w miejscowości Trzy Lipy) działkę o powierzchni  1,5 ha. Warno mieszkał w Kętrzynie przy ul. Sienkiewicza. Wielokrotnie rodzice mu pomagali w zamian za wynajmowanie konia do prac polowych. Sprzedał prawie całe gospodarstwo. W związku z utratą ogrodu działkowego przy ul. Gdańskiej mama posadziła na zakupionej dużej działce bardzo wiele drzewek owocowych, krzewów owocowych, truskawek, kwiatów i uprawiała sporo warzyw. Żal po utraconej niesłusznie działce stopniowo malał. Mama całe siły i energię wkładała w tę działkę. Obiekt znajdował się bardzo blisko domu. Jest świetnie położona, nad strumykiem stanowiącym dopływ Gubru i styka się z lasem. Leży przy trasie Kętrzyn - Św. Lipka. Tata wybudował na tej działce znacznych rozmiarów budynek gospodarczy. Z chwilą zakupu działki zaprzestano stopniowo korzystania z terenów pastwiskowych poligonu.
Mama część uzyskanego mleka od krów sprzedawała.Początkoo gdy nie było punktu skupu mleka w Trzech Lipach sprzedawała je stałym klientom, sąsiadom i znajomym, którzy przez długie lata kupowali od nas mleko. Mama dbała o klientów, skupiała się na higienie pozyskiwanego mleka. Dobierała przy zakupie krowy tak aby dawały jak najwięcej tłustego mleka. Mama prowadziła specjalne zeszyty, w których notowała komu i ile sprzedała mleka bo pobierała należność raz w miesiącu. Krowy od czasu do czasu trzeba było z różnych powodów wymieniać. Działo sie tak aż do momentu zakupu krowy od jednego z Mazurów, który wyjeżdżał do Niemiec. Krowa zwała się Zelma. Dawała dużo tłustego mleka. Była matką następnych krów. Od tej pory mama hodowała jałóweczki od Zelmy i jej córek aby mieć dobre krowy i mleko. To udało się. Rodzice dużo pracy na wychowanie cielęcia i doprowadzenie do momentu gdy stawało się krową dającą dużo mleka. Cielęta byczki były ubijane, było to wtedy smaczne mięsko cielęce. Mama hodowała ponadto dużo drobiu: kurczęta, kury, kaczki i gęsi.Dla kaczek zbierało się rzęsę z stawu. Pierze z gęsi mama wykorzystywała do wyrobu na własny użytek poduszek i kołder puchowych.
Rodzice oprócz warzyw sadzili ziemniaki, sieli buraki pastewne i cukrowe oraz zboże. Szczególnie przy przerywaniu buraków i wykopkach było wiele pracy. Wszyscy w domu pomagali mamie przy tych pracach.
Zachowało się sporo zdjęć z tamtych lat.Wykonawcą był Wacek. Na jednym zdjęciu mama grała ze mną w warcaby, obok siedzi tato i Jasio.Zdjęcie zostało wykonane w 1964 r. W 1965 r. Jasio ukończył szkołe zawodową  i rozpoczął pracę w "Farelu" w Kętrzynie. W 1966 r. zdałem maturę.
 

piątek, 13 maja 2005
Lata 1959 -1962

W dniu 17.05.1959 r. Jasio i ja przystąpiliśmy do bierzmowania.Uczęszczaliśmy w tym czasie do IV klasy szkoły podstawowej.
W naszym domu bardzo uroczyście obchodzono coroczne święta, takie jak Boże Narodzenie i Wielkanoc. Mama przygotowywała wówczas potrawy wigilijne i świąteczne. Podczas wigilii na stół kładło się siano, mama przykrywała stół białym obrusem. Na kolację wigilijną były różne dania rybne i oczywiście na początku opłatek. Obowiązkowo był kisiel na zakończenie oraz pieczone małe kulki z ciasta, które można było jeść na sucho lub włożyć do słodkiej wody w celu zmiękczenia przed spożyciem. W takie święta nie brakowało oczywiście choinki pięknie przystrojonej bombkami, łańcuchami itp. W święta wielkanocne było dużo kolorowych jajek, którymi stukało się i oczywiście dużo ciasta. Wędliny i pieczenie były przygotowywane przez mamę z mięsa pochodzącego z uboju swoich świniaków. Przed świętem Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy tata dokonywał uboju tucznika z przeznaczeniem na mięso, pieczenie, wędliny, podroby itp. Mama przerabiała mięso, wekowała wędliny do słoików, wyrabiała kiełbasy, przygotowywała do wędzenia itp. Rodzice hodowali krowy więc mleko i przetwory mleczne były własne. Śmietana była uzywana m.in. do pomidorów i placków ziemniaczanych. Takie dania jak placki ziemniaczane,kiszka ziemniaczana i ziemniaki z tłuszczem, skwareczkami i cebulką były często przez mamę przyrządzane i bardzo przez wszystkich lubiane.
3 grudnia 1960 r. mama urodziła córeczkę Basię. Rok 1962 to zakończenie przez Jasia i mnie siedmioklasowej szkoły podstawowej. Ania przystąpiła do I komunii św. Jasio i ja nie dostaliśmy się za pierwszym podejściem do szkół średnich, martwili się bardzo a szczególnie mama i tata. Ostatecznie dostałem sie do LO a Jasio do ZSZ. 
Dzień  15.07.1962 r. to dzień  ślubu i wesele Józka z Tereską M.
W dniu 26.11.1962 r. zmarł Aleksander Sz., ojczym mojej mamy. Babcia w tym czasie mieszkała w mieszkaniu mamy i taty.
Mama zajmowała się gospodarstwem domowym, wychowywaniem dzieci, pracowała przy chowie zwierząt domowych, w ogrodzie, na polu. Miała bardzo dużo pracy. Mama w niektórych latach podejmowała sezonową pracę w cukrowni podczas kampanii cukrowniczej. Najczęściej pracowała w dziale procentowania, tzn. oceny stopnia zanieczyszczenia skupowanych buraków cukrowych. Całe szczęście, że praca ta było tylko dwuzmianowa bo tata pracował podczas kampanii na trzy zmiany. W ten sposób mama reperowała skromny budżet domowy.
Rodzice wspólnie z innymi osobami dzierżawili tereny poligonu wojskowego pod wypas krów. Z tych terenów korzystali m.in. sąsiedzi z ulicy Poznańskiej i wiele innych osób z okolicznych ulic i dzielnic miasta. Trwało to do czasu zakupu dużej działki ziemi od Warny w 1963 r. Zaprowadzanie krów (przeważnie dwóch), przprowadzanie i ich wypas to cała gehenna w rodzinie. Rano trzeba było wyprowadzić krowy na ulicę Gdańską (dawny śmietnik) a z tego miejsca wg ustalonych dyżurów trzeba było zaprowadzić krowy na poligon. Jeżeli ktoś spóźnił się to trzeba było zaprowadzić krówki, na  poligon odległy od domu około 2-3 km, samodzielnie. W południe mama jechała rowerem, tata też gdy miał czas, na ten poligon celem wydojenia krów. Mleko trzeba było również przywieźć. Wieczorem krowy należało odebrać z poligonu osobiście. Krowy na pastwiskach poligonowych pasł specjalnie wynajęty pastuch, którego trzeba było opłacać. Był on kapryśny, życzył sobie pomocników. W związku z tym były dyżury do pomocy i zastępstwa gdy okresowo go nie było. Cała nasza rodzina włożyła wiele pracy do wypasu krów na terenach zielonych poligonu.